Zenon Ciesielski HISTORIA LITERATURY SZWEDZKIEJ

Zenon Ciesielski, Historia literatury szwedzkiej. Zarys, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1990.

KSIĄŻKA JAKO ŹRÓDŁO KSIĄŻEK

Obawiałam się, że o monografii z zakresu historii literatury nie da się powiedzieć nic interesującego. Nie można też jej napisać w sposób wyjątkowo oryginalny – wiadomo przecież, że autora ogranicza styl i konwencja tego rodzaju publikacji, a ogrom wiedzy do przekazania wymusza skrótowe ujęcie. W „Historii literatury szwedzkiej” Zenona Ciesielskiego udało mi się jednak dostrzec kilka ciekawostek.

Historia literatury szwedzkiej

Tym, co powinno pozytywnie zaskoczyć wszystkich orientujących się w ojczystej literaturze, okazała się skłonność autora do porównywania szwedzkich autorów, dzieł i zjawisk literackich z polskimi. Dzięki temu prostemu zabiegowi dużo łatwiej jest przyswoić sobie sylwetki szwedzkich twórców minionych epok. Ciesielski wymienia dziesiątki autorów od czasów średniowiecznych aż do lat 80 XX. wieku, ale wśród nich jest tylko jeden „Juliusz Słowacki północnego narodu” (Erik Johan Stagnelius). Pisząc o rozwoju prasy, wylicza wiele szwedzkich czasopism, ale jedynie „Den svenska Argus” porównuje do „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”. Okazuje się też, że region Dalarna można kojarzyć nie wyłącznie z czerwonym konikiem, ale z artystycznym klimatem Zakopanego i Podhala na przełomie stuleci.

W książce pojawiają się także znane postacie ze świata kultury europejskiej: „Wolter Północy” (Olof von Dalin), „szwedzka Jane Austen” (Fredrika Bremer), a nawet szwedzka „Pani Bovary” („Pani Marianna” Victorii Benedictsson). Oprócz pomocy w zapamiętywaniu takie porównania wprowadzają do tej poważnej i naukowej pozycji również element humorystyczny, a przynajmniej ja się uśmiecham na widok „Pana Tadeusza” zestawionego z powieścią „Gösta Berling”.

Selma Lagerlöf

Literatura u Ciesielskiego nie jest bytem oderwanym od rzeczywistości, ale gałęzią kultury silnie związaną z aktualną sytuacją polityczną i gospodarczą kraju i świata. Z książki o historii literatury dowiemy się zatem także o sytuacji chłopów, przemyśle drzewnym, emigracji czy górnictwie rudy żelaza. Dostaniemy też książkę w książce, bo aż 50 z nieco ponad 300 stron autor poświęcił Augustowi Strindbergowi, tworząc małą monografię jego życia i twórczości. Każdy rozdział kończy się pomocnym podsumowaniem, które nie jest tylko streszczeniem, ale szerszym spojrzeniem na daną epokę.

Pozycja ta ma przede wszystkim tę zaletę (a jednocześnie wadę), że stanowi niewyczerpane źródło inspiracji do poznawania literackiego dorobku naszych północnych sąsiadów. Pasjonaci literatury szwedzkiej i posiadacze dużych ilości wolnego czasu będą zachwyceni – z książki można wynotować sobie całą listę innych książek do przeczytania. Taki wykaz boleśnie przypomina jednak również o odwiecznym problemie czytelników – nie da się przeczytać wszystkich książek, które by się chciało. Niestety nie dowiemy się też, kto według Zenona Ciesielskiego jest „szwedzką Dorotą Masłowską”, a kto „szwedzkim Ignacym Karpowiczem”, bo jego książka kończy się na latach 80. Na szczęście przedmiot, o którym traktuje “Historia literatury szwedzkiej” to niekończąca się historia.