ZA CO LUBIMY MAJGULL AXELSSON?

Majgull Axelsson, Droga do piekła, przeł. Halina Thylwe, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2003.
Majgull Axelsson, Kwietniowa czarownica, przeł. Halina Thylwe, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2002.
Majgull Axelsson, Pępowina, przeł. Katarzyna Tubylewicz, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2013.

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

Najpierw wypatrzyłam Majgull Axelsson na bibliotecznych półkach. Nie było to trudne, bo w każdej filii, którą odwiedzam, można znaleźć po kilka albo nawet kilkanaście charakterystycznych, kolorowych grzbietów na początkach regałów z prozą. Tak powstało (jakże mylne!) wrażenie, że książki Szwedki z a l e g a j ą w bibliotekach, nikt ich nie czyta, więc pewnie nie warto. Później jednak coraz częściej trafiałam na wiadome okładki na instagramowych profilach, które obserwuję, bo upodobania ich autorek zwykle zgadzają się z moimi. Następnie książki Axelsson zobaczyłam w taniej księgarni. Stąd był już tylko krok do mojej szwedzkiej półki, więc trzy reprezentantki dosyć szybko się na niej znalazły. Tam jednak znów czekał je dość długi i trudny okres dojrzewania, który ja spędzałam na czytaniu nowości i zaległości.

W końcu nadszedł dzień, kiedy sięgnęłam po „Pępowinę” i… przepadłam. Niedługo po niej przeczytałam „Drogę do piekła”, a ostatnio „Kwietniową czarownicę”. Choć dorobek Majgull Axelsson jest dużo bogatszy (w polskim przekładzie ukazało się siedem tytułów), już na podstawie tych trzech powieści jestem w stanie wyróżnić charakterystyczne cechy jej twórczości, które są jednocześnie przyczynami mojej wielkiej sympatii do niej. Styl autorki jest jedyny w swoim rodzaju i niepodrabialny, a każdy, kto choć raz się z nim zetknął, nie powinien go pomylić z żadnym innym. Tak zrodził się pomysł na tekst o tym, za co właściwie lubimy książki Majgull Axelsson, a przynajmniej za co lubię je ja. 🙂

1. ŚWIAT KOBIET

Świat książek Axelsson zamieszkują głównie kobiety: matki, córki, siostry, przyjaciółki, rywalki. To wokół ich spraw i przeżyć, oddanych z niezwykłą dozą wrażliwości, koncentruje się fabuła powieści. Co prawda czasem trafi się jakiś niebieskooki muskularny blondyn o pastelowej, brzoskwiniowej cerze. Takich mężczyzn dawniej nie było, są wytworem postmodernizmu, należą do schyłku wieku*, a w książkach szwedzkiej pisarki – przynajmniej w tych, które czytałam – występują raczej na marginesie.

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

Nie można przy tym zarzucić autorce mizoandrii, bo traumy bohaterek nie wynikają zwykle z pokrzywdzenia przez mężczyzn. To kobiety kobietom gotują ten los. Twórczość Axelsson jest bogatym kompendium zwłaszcza na temat skomplikowanych relacji matek i córek. Spod pióra autorki wyłaniają się złożone, wiarygodne, słowem – niezrównane portrety psychologiczne kobiet, których prywatny, często sekretny świat poznajemy z bliska na kartach tych intymnych powieści.

2. CZAS(Y)

Choć podobno tylko kwietniowe czarownice mają moc przemieszczania się w czasie i przestrzeni, Majgull Axelsson obdarza nią też nas – czytelników. Czas w jej powieściach stanowi swoiste kontinuum, w którym poszczególne zdarzenia z różnych etapów życia bohaterek płynnie przechodzą jedne w drugie.

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

Przeszłość opisywanych kobiet poznajemy dzięki licznym retrospekcjom, które są jednak tak misternie wplecione w tok fabuły, że często trudno je odróżnić od bieżących zdarzeń. Pełny portret danej bohaterki wyłania się zwykle z kilku planów czasowych, które wzajemnie się na siebie nakładają. Dzięki temu każda kolejna strona powieści stanowi wyzwanie, którego mimowolnie się podejmujemy, zanurzając się w odrębny, swoisty czas powieści Axelsson.

3. JĘZYK

Piękno stylu autorki mogłam poznać dzięki dwóm nieocenionym tłumaczkom: Halinie Thylwe i Katarzynie Tubylewicz. Mogę sobie wyobrazić, jak urzekająca musi być ta proza w oryginale. Wnętrze żadnej z bohaterek nie byłoby tak ciekawe i domagające się poznania, gdyby nie zostało ubrane we właściwe słowa.

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

Autorka doskonale je waży: jej styl jest prosty i jasny, gdy nie potrzebuje ozdobników i udziwnień; intymny, bezkompromisowy czy pełen gorzkiej ironii, kiedy mowa o najbardziej prywatnych doświadczeniach; metaforyczny i poetycki, gdy proza ociera się o baśń, zwłaszcza w „Kwietniowej czarownicy”. Każda bohaterka mówi swoim indywidualnym językiem, a głosy wszystkich składają się po prostu na bardzo dobrą literaturę, którą czyta się z ogromną przyjemnością.

4. SZWEDZKI RAJ?

Twórczość Axelsson to proza wysokich lotów, ale prawdopodobnie nie podobałaby mi się aż tak bardzo albo w ogóle bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie traktowała o Szwecji. Choć w powieściach najważniejsze są przeżycia bohaterek, to miejsce, w którym ich doświadczają, odgrywa niebagatelną rolę.

Majgull Axelsson w swoich powieściach przemyciła sporo informacji zwłaszcza o powojennych realiach społecznych, w których sama dorastała i w nich osadziła dzieciństwo wielu bohaterek. Obraz Szwecji lat pięćdziesiątych wyłaniający się z ich wspomnień jest daleki od skandynawskiego raju. Szczególną uwagę zwróciłam na kwestię traktowania mniejszości narodowych. Już nie mogę się doczekać lektury „Ja nie jestem Miriam” poświęconej tożsamości szwedzkich Romów. Przedsmak znalazłam w „Drodze do piekła”, gdzie wspomniano m.in. o ich przymusowych sterylizacjach.

Majgull Axelsson - Droga do piekła

źródło: szwedzkapolka

Podobno Szwecja istniała obok historii. Podobno nie było u nas pogromów. Gówno prawda. Były pogromy schludności i poczucia bezpieczeństwa. Nikt się nie cackał z trupami i grobami. Wystarczy obciąć cyganowi jaja, tak żeby tego nie zauważył, i wypruć flaki cygańskiej babie. Dla finansowego dobra gminy.**

5. SERIA Z MIOTŁĄ

Nie ukrywam, że do powieści Axelsson w dużym stopniu przyciągnęła mnie ich szata graficzna. Charakterystyczne, kolorowe okładki projektu Joanny Szachowskiej-Tarkowskiej tworzą już rozpoznawalną markę. Wizerunki postaci kobiecych o grubo ciosanych rysach, jakby nawiązujące do prymitywizmu i realizmu magicznego, oddają sedno twórczości Majgull Axelsson: pierwotność i ponadczasowość spraw, o których pisze w formie przypominającej niekiedy baśń.

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

Książki autorki doskonale wpisują się też w zapoczątkowaną w 2005 roku przez Wydawnictwo W.A.B. „Serię z Miotłą” poświęconą twórczości kobiet. „Prawo serii” podziałało na mnie i w tym przypadku. Miotełkę na grzbiecie traktuję teraz jak znak jakości głębokiej prozy z różnych zakątków świata, której warto posmakować.

 

Ta lista nie jest rzecz jasna kompletnym wykazem przyczyn, dla których można cenić twórczość Majgull Axelsson. Spis zostawiam otwarty na Wasze i swoje dopiski – przede mną przecież lektura jeszcze czterech dotychczas wydanych książek autorki i jednej, która w zeszłym roku ukazała się po szwedzku („Ditt liv och mitt”). Jestem bardzo ciekawa, do którego numeru listy dotrzemy. 🙂

 

* Kwietniowa czarownica, s. 98.
** Droga do piekła, s. 188-189.