Vilhelm Moberg „Emigranci”

ZIEMIA OBIECANA CHŁOPÓW

Co może łączyć młodopolskiego noblistę z autorem tetralogii o szwedzkiej emigracji do Ameryki? Czy powieść o XIX-wiecznych chłopach nie trąci dziś myszką? I czy „Emigranci” to rzeczywiście tak „nieprzyzwoita” książka, jak wspomina Agneta Pleijel we „Wróżbie”?

 

Moberg - Emigranci

 

Kiedy w 1924 roku Reymont odbierał Nagdodę Nobla za „Chłopów”, syn szwedzkiej ziemi, Vilhelm Moberg stawiał pierwsze kroki na literackim polu jako dziennikarz. Pełnoprawnym pisarzem zaczął się mianować po sukcesie „Rodziny Rasków” w 1927 roku. Na komplet czterotomowego cyklu powieści o szwedzkiej emigracji do Ameryki w XIX wieku kazał czekać jeszcze… ponad 30 lat. „Emigranci” ukazali się w 1949 roku, dwa lata później „Imigranci”, a następnie dwa tomy nieprzetłumaczone dotąd na polski: „Osadnicy” (1956) i „Ostatni list do Szwecji” (1959).

 

W „Emigrantach” rolę Reymontowskich Lipiec przejmuje gmina Ljuder w rodzinnej Smalandii Moberga. To tu rozgrywa się pierwsza część epickiej powieści o codziennym życiu szwedzkich chłopów. Najbliżej poznajemy ród Nilsów odznaczający się pewną charakterystyczną cechą: mającym przynosić szczęście wielkim nosem, którym obdarzony jest któryś z członków rodziny w każdym pokoleniu. Osobliwy talizman otrzymuje m.in. Karl Oskar, główny bohater powieści. Początkowo akcja „Emigrantów” toczy się wokół jego zmagań z zadłużonym gospodarstwem, które nie przynosi zysków mimo ciężkiej pracy na kamienistej ziemi. W niedoli towarzyszy mu żona Krystyna, później także ich dzieci, poznajemy również jego brata Roberta, pracującego jako parobek i kilku innych członków niewielkiej społeczności. Wśród nich wyróżnia się miejscowa prostytutka, Ulrika z Västergöhl i Daniel Andreasson, przywódca sekty åktian.

 

Moberg z dużą dbałością o szczegóły oddaje realia ich życia wypełnionego pracą, a z wielką wrażliwością pisze o przeżyciach wewnętrznych bohaterów. Dla wielu najważniejsza jest rodzina, której chcą zapewnić dobrobyt, inni cenią osobistą wolność i niezależność. Poczesne miejsce w „Emigrantach” zajmuje też seksualność bohaterów. Skandaliczne niegdyś fragmenty o przygodach erotycznych dziś potraktujemy raczej z uśmiechem. Moberg w ogóle przywiązuje dużą wagę do cielesnego wymiaru życia bohaterów. Doskonale wiemy zarówno o ich fizycznych rozkoszach, jak i o wszelkich dolegliwościach, którym mają zaradzić ludowe mądrości.

 

Dzięki tak złożonym portretom smalandzcy chłopi tworzą galerię żywych postaci, których losy chcemy śledzić z zapartym tchem. Oni sami pragną odmiany swojej doli tak samo mocno, jak ciągnący do Łodzi Reymontowscy karierowicze. Ziemią obiecaną Nilssonów i ich krajanów ma być Ameryka, na wpół mityczna kraina, w której wszyscy są równi, a uczciwa praca nikomu nie pozwoli umrzeć z głodu. Podobnie jak u Reymonta, praca u Moberga nie jest celem ani środkiem, ale samą esencją ludzkiego życia. Chłopi ze Smalandii nie pracują po to, żeby żyć, ani nie żyją po to, żeby pracować. Praca jest tożsama z ich życiem, a bezczynność staje się jednym z największych trudów, jakie muszą znosić przez długie tygodnie żeglugi do Ameryki na pokładzie „Charlotty”, której poświęcona jest druga część „Emigrantów”.

 

Akcja tej napisanej z epickim rozmachem powieści toczy się w połowie XIX wieku, ale sposób narracji zdradza, że powstała sto lat później. Moberg stosuje w „Emigrantach” techniki narracyjne typowe dla powieści XX-wiecznych. Wierność historycznym realiom i wykorzystanie materiałów źródłowych sprawia, że książkę możemy odczytywać jako świadectwo pewnej epoki. Powieść robi się szczególnie interesująca, kiedy autor oddaje w niej głos swoim postaciom i możemy poznać ich różne punkty widzenia. Osobiste motywacje i rozterki bohaterów, którzy zostawiają swój cały dotychczasowy świat, by szukać szczęścia w nowym, wydają się dziś wciąż aktualne.

 

Czy wielki nos Nilsów rzeczywiście przyniesie szczęście Karlowi Oskarowi i pozwoli spełnić jego towarzyszom ich American dream? Tego dowiem się już wkrótce.

 

Vilhelm Moberg, Emigranci, przeł. Maria Olszańska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1982.