TOP 5 książek 2019 roku. Dlaczego tylko dwie szwedzkie?

To już trzecie podsumowanie roku i trzeci sposób jego prezentacji. Wszystko oczywiście po to, żebyście się nie nudzili! Ale też dlatego, że Szwedzka półka nie stoi w miejscu. Zawsze chętnie zbliżała się do regałów z literaturą innych krajów skandynawskich i szerzej – nordyckich. W mijającym roku – a, niech już będzie comming out – stała się po prostu ich częścią.

Przedstawiam Wam zatem moje TOP 5 książek w północnym klimacie, które przeczytałam w 2019 roku. Zapytacie, dlaczego tylko dwie z nich są szwedzkie czy raczej dlaczego właśnie one znalazły się w tym zestawieniu? Myślę, że odpowiedź na pierwsze pytanie już padła. Na drugie – znajdziecie poniżej.

PS Kolejność chronologiczna, według daty przeczytania. Wybór najlepszej z najlepszych zdecydowanie mnie przerasta!

 

top 5 książek 2019 roku

źródło: szwedzkapolka

 

1. Ilona Wiśniewska LUD

Sposób tworzenia reportażu i styl pisania Wiśniewskiej, znane już z „Białego” i „Hen”, moim zdaniem osiągnęły w „Ludzie” szczytową formę. Autorka pisze przede wszystkim o ludziach, nie o miejscach. Wnika w życie swoich bohaterów, wchodzi z nimi w bliskie relacje, staje się częścią ich świata. Dzięki temu jej książki mają tak intymny i poruszający ton.

W „Ludzie” pisze w ten sposób o Grenlandczykach, najwięcej o tych najmłodszych, bo zatrudnia się jako wolontariuszka w domu dziecka. Tak powstała książka o przedziwnym dla nas życiu na styku nowoczesności i pradawnych wierzeń. O dumie ze swojej kultury, która jest jednocześnie przekleństwem. O pustce, samotności i rosnącej liczbie samobójstw. Dla wszystkich, którzy – tak jak ja – o Grenlandii wiedzieli tyle, że pochodził stamtąd Anaruk, ta książka będzie niemałym zaskoczeniem.

 

Ilona Wiśniewska Lud

źródło: szwedzkapolka

Ilona Wiśniewska, Lud. Z grenlandzkiej wyspy, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018.

 

2. Tove Jansson LATO

„Lato” wyróżniam przede wszystkim za prostotę i kameralność. One również potrafią jeszcze urzekać i zapadać w pamięć. Skromność, szczerość, zwyczajność to cechy, z którymi rzadko spotykam się na co dzień. Może dlatego szukam ich w literaturze. Tu znalazłam ich całe piękne morze, nad którym sześcioletnia Sophia i jej babcia spędzają lato. Spacerują, rozmawiają, obserwują przyrodę.

Więcej dzieje się w nich samych i między słowami niż na zewnątrz. I właśnie tak jest dobrze. Wystarczy, że jest coś bardzo pięknego w przeżywaniu krajobrazu swej późnej starości wśród przemijającego lata. Niewielką powieść Tove Jansson wspominam niemal tak samo miło, jak cykl o Muminkach. W gruncie rzeczy to przecież podobna historia, co zauważy każdy, kto nie traktuje książek o Muminkach jak bajek dla dzieci.

 

Tove Jansson Lato

źródło: szwedzkapolka

Tove Jansson, Lato, przeł. Zygmunt Łanowski, Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

 

3. Aksel Sandemose UCIEKINIER PRZECINA SWÓJ ŚLAD

Sandemose ma dla mnie cały mrok Kafki i psychologizm Dostojewskiego, a przy tym jeszcze coś bardzo oryginalnego, swojego. Wiem, to mało konkretna opinia. Trudno mi jednak zamknąć jego powieść w stwierdzeniu, że pochodzi z niej prawo Jante czy że to skandynawska „Zbrodnia i kara” (choć faktem jest, że główny bohater, Espen Arnakke zabija człowieka i przez całą książkę analizuje to zdarzenie).

Dla mnie „Uciekinier” z 1933 roku był czymś więcej – przede wszystkim podróżą do źródeł całkiem współczesnych książek. Świetne były te momenty olśnienia – „a, to już skądś znam!”. Tylko że to „coś” przecież najpierw było u Sandemosego, a dopiero później u Knausgårda, Christensena czy w filmach Bergmana. Specyficzna nostalgia, zapamiętałe grzebanie w ludzkiej psychice i szukanie sensu życia (albo i przekonanie o jego braku). Kopalnia mądrych cytatów, które chce się czytać po kilka razy. „Uciekinier” to powieść w starym stylu – w najlepszym znaczeniu tego wyrażenia. Teraz po prostu już nikt tak nie pisze. I mnie tego brakuje.

 

Aksel Sandemose Uciekinier przecina swój ślad

źródło: szwedzkapolka

Aksel Sandemose, Uciekinier przecina swój ślad. Opowieść o dzieciństwie mordercy, przeł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019.

 

4. Lars Berge DOBRY WILK

Nie powiem, że ta książka zmieniła moje życie, ale na pewno utwierdziła w wielu przekonaniach na temat relacji ludzi i zwierząt. O czym dokładnie jest „Dobry wilk”, możecie przeczytać w dłuższym wpisie. Dziś pamiętam ten reportaż jako nietypowy traktat o ludzkiej naturze ukazanej w zderzeniu z przyrodą, która na nasze własne życzenie jest już coraz mniej dzika. To także ciekawa historia idei ogrodów zoologicznych i znaczenia zwierząt w kulturze. Lars Berge bardzo zgrabnie połączył te wielkie i ważne tematy w spójną i przystępną całość. Myślę, że wszyscy wrażliwi na ciężki los naszej planety przeczytają „Dobrego wilka” z dużą przyjemnością.

 

Lars Berge Dobry wilk

źródło: szwedzkapolka

Lars Berge, Dobry wilk. Tragedia w szwedzkim zoo, przeł. Irena Kowadło-Przedmojska, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019.

 

5. Karl Ove Knausgård MOJA WALKA 6

Szósty tom gigantycznej autobiografii jednego z moich ulubionych pisarzy nieoczekiwanie okazał się dla mnie problemem. Zaczęło się świetnie jak zwykle, ale przy części poświęconej Hitlerowi książka na długie miesiące poszła w odstawkę. Było mi trudno przebrnąć przez kilkusetstronicowy i raczej mało odkrywczy wywód o ideologii nazistowskiej, który w dodatku nijak się ma do treści całego cyklu. Dlaczego zatem w ogóle zaliczam „Moją walkę 6” do najlepszych książek przeczytanych w 2019 roku?

Bo po tym wszystkim nastąpiło jeszcze wiele stron cudownej, dobrze znanej „knausgårdczyzny”, chyba najbardziej osobistej, choć trudno tu tworzyć jakiś ranking. Poza tym koniec „Mojej walki” to dla mnie zmierzch pewnej epoki – kres tej uzależniającej, momentami niełatwej, ale pięknej czytelniczej przygody. Od czasów „Genialnej przyjaciółki” skończenie żadnej książki tak mnie nie zasmuciło. To trochę jak pożegnanie z kimś, kogo bardzo dobrze się zna.

 

Karl Ove Knausgard Moja walka 6

źródło: szwedzkapolka

Karl Ove Knausgård, Moja walka. Księga szósta, przeł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.