SZWEDZKIE KRYMINAŁY Zestawienie żółtodzioba

Jeszcze całkiem niedawno byłam snobem, który z założenia nie czytał niczego, co chociaż otarło się o półkę z napisem „kryminał”. Silniejsza od tej choroby okazała się jednak fascynacja Szwecją i chęć poznawania szwedzkiej literatury. Choć nadal nie jest to mój ulubiony gatunek, z większą lub mniejszą przyjemnością udało mi się przeczytać już całkiem spory stosik książek spod znaku deckare. Najbardziej lubię w nich nie śledztwa i intrygi, ale koloryt lokalny szwedzkich miejscowości i niektórych bohaterów. Wciąż daleko mi do miana ekspertki od szwedzkich kryminałów, ale sami zobaczcie, czego już udało mi się dokonać na tym nieznanym dotąd polu.

szwedzkie kryminały

 

CAMILLA LÄCKBERG

Seria z Eriką Falck i Patrikiem Hedströmem (Fjällbacka)

Od niej wszystko się zaczęło. „Księżniczkę z lodu” przeczytałam jednym tchem i natychmiast sięgnęłam po kolejne części. Klimat rybackiej osady na szwedzkim wybrzeżu, gdzie dochodzi do tajemniczych morderstw, początkowo zauroczył mnie tak, jak miliony czytelników na całym świecie. Kiedy kolejne części robiły się coraz słabsze, podsycałam swoje zainteresowanie książkami postacią stale obecnej w mediach autorki. Camilla Läckberg zaczęła mnie fascynować jako zjawisko: pisarki, która nauczyła się „fachu” na kursie pisania, a swoje książki wypromowała jak każde inne „produkty” oraz kobiety, która godzi imponującą karierę zawodową z bujnym życiem osobistym (43-letnia autorka niedawno trzeci raz wyszła za mąż i ma czwórkę dzieci).

Camilla Läckberg

Läckberg pisze według jednego, do bólu przewidywalnego schematu. Zbrodnia zawsze ma związek z wydarzeniami z przeszłości, w każdej książce mamy więc dwa przeplatające się plany czasowe. Wiele uwagi autorka poświęca życiu rodzinnemu bohaterów, którym wciąż przybywa dzieci i niezbyt ciekawych problemów dnia codziennego. Główna bohaterka, Ericka, jak na wziętą pisarkę jest wyjątkowo naiwna i nierozgarnięta, nie wspominając już o jej nieporadnej siostrze, na którą spadają wszystkie nieszczęścia tego świata. Niektóre wątki w intrygach kryminalnych można łatwo odgadnąć już po kilku wskazówkach, inne zaś pozostają przez autorkę pominięte.

Wszystkie te zarzuty nie zmieniają faktu, że przeczytałam całą serię z przyjemnością (co prawda słabnącą z każdym kolejnym tomem), a Fjällbacka plasuje się bardzo wysoko na liście miejsc, które chciałabym odwiedzić w Szwecji. Winę za to ostatnie w równym stopniu co Camilla Läckberg ponosi jednak Natalia Kołaczek i jej przepiękne zdjęcia i malownicze opisy tej miejscowości publikowane na Szwecjoblogu ;))

Polska premiera dziesiątej części sagi, „Czarownicy”, już 8 listopada.

HENNING MANKELL

Seria z Kurtem Wallanderem (Ystad)

Pisarza, którego nikomu chyba nie trzeba przedstawiać, poznałam dopiero w dwóch książkach: „Morderca bez twarzy” i „Psy z Rygi”, którym poświęciłam już osobny tekst. Twórczość Mankella to coś więcej niż pisarstwo pozostałych wymienionych tu autorów. Jego książki daleko wykraczają poza ramy kryminałów – to głęboka, wyrafinowana proza, która łączy w sobie różne gatunki literackie, w tym także powieść kryminalną.

Henning Mankell

Nie mogę powiedzieć, żeby Mankell przypadł mi do gustu od pierwszej przeczytanej linijki. Stopniowo przyzwyczajałam się do jego stylu pisania, który przy drugiej książce potrafiłam już docenić. Bardzo polubiłam też głównego bohatera, który obrósł niejedną legendą. Zgorzkniały, rozczarowany życiem, skłonny do ponurych rozmyślań, a przy tym człowiek o gołębim sercu – komisarz Kurt Wallander to jeden z najważniejszych atutów powieści Mankella. Sympatię do tej postaci podsyca też u mnie Krister Henriksson, wcielający się w tytułową rolę w serialu „Wallander”, który również lubię i polecam. Kultową serię książek o policjancie z Ystad na pewno będę kontynuować z przyjemnością.

ÅSA LARSSON

Seria z Rebecką Martinsson (Kiruna)

Pierwszą częścią serii bardzo się rozczarowałam. Swoje żale na „Burzę słoneczną” wylewałam już tutaj. Dobrze skrojona postać głównego bohatera to w kryminałach już połowa sukcesu. U Åsy Larsson niestety tego zabrakło, a i druga połowa, czyli np. fabuła czy język również pozostawiały wiele do życzenia. Trochę mnie jednak męczy, że porzuciłam ten cykl, bo poczytałabym o przemysłowej Kirunie położonej na dalekiej Północy! Chciałoby się dać autorce drugą szansę, ale skąd brać czas na próbowanie książek wątpliwej wartości, skoro jest tyle „pewniaków”? Åsa Larsson

STEFAN AHNHEM

Seria z Fabianem Riskiem (Helsingborg)

Tego bardzo sympatycznego autora poznałam osobiście w maju podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu. Wcześniej przeczytałam pierwszą część jego serii pt. „Ofiara bez twarzy”, o której więcej pisałam tutaj. Z perspektywy czasu stwierdzam, że to był całkiem przyzwoity kryminał i może trochę za bardzo się go czepiałam… Z chęcią przeczytam dalsze części cyklu o Fabianie Risku, policjancie z Helsingborga, który wraca w rodzinne strony po osobistych perturbacjach i rozwiązuje kryminalne zagadki Skanii. Czy Ahnhem wyrośnie na następcę Mankella? Czemu nie…?

Stefan Ahnhem

JOHANNA MO

Seria z Heleną Mobacke (Sztokholm)

W polskim przekładzie ukazała się dopiero pierwsza część serii pt. „Tak sobie wyobrażałam śmierć”, o której pisałam w recenzji. Kryminał z główną postacią kobiety okrutnie potraktowanej przez los raczej nie wyróżnia się niczym specjalnym. Rzecz dzieje się na sztokholmskich stacjach metra. Autorce może być trudno przebić się do czytelników przez morze skandynawskich kryminałów zalewających nasz rynek wydawniczy, ale kto wie… Myślę, że o sukcesie Johanny Mo i wartości jej książek zadecyduje druga część serii.

Johanna Mo

CIEMNA STRONA

Antologia opowiadań kryminalnych, w której najlepsze jest posłowie. John-Henri Holmberg w przystępnej i skondensowanej formie przedstawia w nim historię szwedzkiej literatury kryminalnej. Dla niezbyt zaawansowanych czytelników szwedzkich kryminałów, takich jak ja, może to być cenny przewodnik. Dzięki niemu wiem, że z chęcią sięgnę po Håkana Nessera i Åkego Edwardsona. Wraz z Henningiem Mankellem autor eseju zaliczył ich do pokolenia pisarzy, dla których bardzo liczyła się psychologia postaci oraz walory literackie.

Ciemna strona

Na ile jednak można ufać Holmbergowi, skoro dokonany przez niego wybór opowiadań złożył się na chyba najgorszą z wymienionych tu książek…? Przyznaję, że nie zdołałam przeczytać „Ciemnej strony” do końca, więc może nie powinnam wypowiadać tak ostatecznych sądów. Początkowe opowiadania pamiętam w każdym razie jako wyjątkowo nudne i nijakie. Czy ktoś przebrnął przez wszystkie i podpowie mi, do których warto wrócić?

A może chcecie polecić mi kolejne szwedzkie kryminały? Chętnie zapoznam się z każdą propozycją, a najciekawsze w miarę możliwości zrealizuję :))