Spotkanie z Majgull Axelsson (Nordic Talking Festival)

Zawsze lubiła pisać, ale nigdy nie myślała, że zostanie pisarką. Pracowała jako dziennikarka, a pierwszą powieść wydała dopiero po czterdziestce. Dziś Majgull Axelsson jest jedną z najpoczytniejszych i najbardziej cenionych szwedzkich autorek. Jak wyglądała jej droga do tego statusu? Skąd w jej twórczości mroczny portret relacji między kobietami? I dlaczego nazywa swój kraj martwym i słodkim?

O tym pisarka opowiadała Annie Dutce i wszystkim uczestnikom spotkania, które odbyło się 6 kwietnia w Gdańsku w ramach festiwalu Nordic Talking. Rozmowę przetłumaczyła Natalia Kołaczek. Jak zapamiętałam ją ja?

 

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

JAK KSIĘŻNICZKA DOMU LUDU ZOSTAŁA PISARKĄ

Kilka godzin przed spotkaniem minęłam Majgull Axelsson na ulicy, tuż przy Wielkim Młynie, w sercu zabytkowej części Gdańska. Elegancka starsza pani wyglądała na trochę zagubioną. Gdyby była taka w codziennym życiu, pewnie nie mogłaby zostać zaangażowaną społecznie dziennikarką ani tym bardziej rzeczniczką Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednak kto wie – w końcu porzuciła oba te zawody, by zostać pisarką.

Początkiem jej drogi twórczej był rok 1989, kiedy opublikowała reportaż „Rosario är död” (Rosario nie żyje) traktujący o dziecięcej prostytucji i seksturystyce na Filipinach. To wtedy zrozumiała, że nie chce już być dziennikarką, ale mówić o współczesności innym językiem, mieszając fikcję z rzeczywistością. Tę technikę podpatrywała m.in. w filmach Vilgota Sjömana, surowego krytyka szwedzkiego społeczeństwa. Nierówności społeczne dostrzegała jednak już od najmłodszych lat jako „księżniczka Domu Ludu”, państwa opiekuńczego, które zapewniło jej dostęp do nauki i z którego tak dumny był jej ojciec.

 

Majgull Axelsson na Nordic Talking Festival

źródło: szwedzkapolka

MARTWY I SŁODKI (K)RAJ

Choć ten od dawna nie żyje, Majgull Axelsson do dziś sprzecza się z nim w swoich książkach. Dla niej nie wszystko w Szwecji jest sprawiedliwe, jak choćby sposób traktowania Romów (o czym możemy przeczytać w „Ja nie jestem Miriam”) czy osób niepełnosprawnych umysłowo („Kwietniowa czarownica”). Szwedzi akceptują ten mroczny obraz swojego kraju, bo nie ma przecież paragrafu, który zabroniłby krytykować przeszłość.

Autorka nazywa Szwecję martwą ze względu na brak temperamentu jego mieszkańców, ale i słodką, bo nigdy nie została zbombardowana i wciąż można się cieszyć jej pięknem. Podkreśla też wagę realizmu swoich powieści. To właśnie dlatego głównymi postaciami jej książek są kobiety, które w Szwecji potrafią wiele osiągnąć i być bohaterkami swojego własnego życia. Ukazywanie kobiet w sytuacji konfliktu to jedna z niewielu zasad, jakich mocno trzyma się w pisaniu.

 

Majgull Axelsson

źródło: szwedzkapolka

AUGUSTPRISET – NAGRODA, KTÓRA ZMIENIŁA JEJ ŻYCIE

Prawie każdy ma w życiu punkt zwrotny, który wpływa na dalszy bieg wydarzeń. Dla Majgull Axelsson to rok 1997, kiedy przyznano jej Nagrodę Augusta za „Kwietniową czarownicę”. To wtedy staje się w Szwecji naprawdę popularna. Przychodzi też pora na zmianę w życiu prywatnym, bo wraz z mężem sprzedaje dom i przeprowadza się do miasta, co okazuje się niezbyt dobrą decyzją. Pisarka popada w ten rodzaj przygnębienia, które dosięga nas wtedy, gdy spełnią się wszystkie marzenia. Kilka lat zmaga się z niemocą twórczą, by powrócić z kolejnymi wspaniałymi powieściami. A wszystkim, którzy chcą zostać pisarzami, autorka poleca książkę… „Mio, mój Mio” Astrid Lindgren.

Kiedy po spotkaniu podeszłam do Majgull Axelsson po autograf, przywitałam się i przedstawiłam po szwedzku. W krótkiej rozmowie pisarka przeszła jednak na angielski. Słyszałam już wcześniej o tym typowym zachowaniu Szwedów w kontakcie z obcokrajowcami jako o kolejnym przejawie dążenia do równości i sprawiedliwości. W końcu tym sposobem obie musiałyśmy się posługiwać obcym dla nas językiem. Przyszło mi na myśl, że niezależnie od tego, jak bardzo Majgull Axelsson krytykuje swój kraj, pozostaje jego nieodrodną córką. To specyficzne, szwedzkie spojrzenie na świat doskonale widać zresztą w jej książkach, które między innymi za to tak bardzo lubię.

 

Majgull Axelsson