RUCHOME PIASKI

Po pierwszym odcinku serialu „Ruchome piaski” miałam mieszane uczucia. Zaczyna się od strzelaniny w szkole, w wyniku której giną uczniowie. Potem naturalistyczne sceny aresztowania i przesłuchania osiemnastoletniej Mai Norberg przeplatają się z retrospekcjami ukazującymi jej bezproblemowe, luksusowe życie u boku bogatego chłopaka, Sebastiana Fagermana. Ale co się właściwie stało? Choć ta niewiedza towarzyszyła mi do ostatnich scen sześcioodcinkowego serialu, szybko przestała irytować, a zaczęła wciągać jak tytułowe ruchome piaski.

 

Ruchome piaski

źródło: szwedzkapolka

KOLEJNY SZWEDZKI KRYMINAŁ? NIE DO KOŃCA

Odwrócona chronologia to niby nic dziwnego w narracji kryminału, jednak tu brakuje typowego dla tego gatunku śledztwa. Fabuła opiera się na wspomnieniach Mai, przez co całość stopniowo przeradza się w dramat psychologiczny o pogubionej młodzieży. Dziewczynę poznajemy jako zwyczajną, dobrą uczennicę, córkę i siostrę, która ślepo zakochuje się w synu milionera. Na początku Sebastian jest tylko przemądrzałym, niedojrzałym chłopakiem, który imponuje Mai pewnością siebie i pieniędzmi swojego zdegenerowanego ojca despoty.

Wkrótce wciąga ją w brutalny świat narkotyków, seksu i przemocy, który zna aż za dobrze. Co jednak popycha dwójkę nastolatków do zła i które z nich jest winne makabrycznej zbrodni? Media wydają wyrok na Maję, ale my, obserwując ją w areszcie i podczas procesu, ciągle nie wiemy, czy jest sprawczynią morderstwa, czy ofiarą własnej naiwności.

Jak przystało na skandynawską produkcję, w serialu mamy też tło społeczne. Oglądamy więc szwedzkie elity, których bogactwo prowadzi na moralne dno, „normalne” rodziny, które co roku spędzają 3 tygodnie wakacji na południu Francji, ale i dzieci imigrantów, które wstydzą się swoich niewykształconych rodziców przed kolegami z klasy. Obserwujemy też ekskluzywne względem polskich warunki szwedzkiego więziennictwa i działanie wymiaru sprawiedliwości, w którym za zabójstwo, współudział w zbrodni i podżeganie do morderstwa grozi tylko 14 lat pozbawienia wolności.

Serial nie przedstawia bardzo wnikliwej analizy nierówności społecznych, ale nie od tego przecież jest. „Ruchome piaski” to przede wszystkim psychologiczny portret dwójki głównych bohaterów, którzy przez toksyczną miłość albo brak miłości rodziców dopuszczają się zła.

KOGO WCIĄGNĄ „RUCHOME PIASKI”?

Czy „Ruchome piaski” spodobają się komuś, kto nie interesuje się Szwecją, tylko po prostu chce obejrzeć dobry serial? Wydaje mi się, że tak. Trudno cokolwiek zarzucić realizacji „Ruchomych piasków”, które z każdym odcinkiem trzymają w coraz większym napięciu. Spore wrażenie robi szczególnie końcowa mowa adwokata Mai, który – grany przez niezastąpionego Davida Dencika – jest chyba moją ulubioną postacią.

Głównych bohaterów niełatwo polubić, ale ciekawią właśnie przez swoją niejednoznaczność. Obserwowanie skomplikowanych relacji Sebastiana i Mai ze sobą i z otoczeniem jest tym, co angażuje nas w serial. Duża w tym zasługa samych aktorów, zwłaszcza Hanny Ardéhn, która przekonująco zagrała każde wcielenie i stan psychiczny Mai.

„Ruchome piaski” wyprodukowane przez Netflix są ekranizacją książki Malin Persson Giolito, która w 2016 roku zdobyła prestiżową nagrodę za najlepszą szwedzką powieść kryminalną. Z jednej strony pewnie szkoda, ale z drugiej może i dobrze, że jej nie czytałam, bo podeszłam do serialu bez żadnych oczekiwań. Jedyną zachętą było dla mnie nazwisko scenarzystki. Camilla Ahlgren napisała też scenariusz do „Mostu nad Sundem”. I choć „Ruchome piaski” nie dorównują kultowej produkcji, całkiem pozytywnie mnie zaskoczyły.

 

Per-Olav Sørensen, Lisa Farzaneh, Ruchome piaski (Quicksand / Störst av allt), Szwecja 2019.