Nina Wähä „Testament”

 

Tołstoj miał rację. Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. Jeśli więc lubicie sagi rodzinne, nie bójcie się – ta formuła szybko się nie wyczerpie. Nieszczęść na świecie nie zabraknie, a talent takich pisarek jak Nina Wähä nagle nie zblednie. Długo będziemy mieli zatem co czytać! Chociaż na drugą tak wciągającą powieść jak „Testament” pewnie przyjdzie nam trochę poczekać.

 

nina waha testamentźródło: Owned by the author

 

W DOLINIE TORNIO

 

Dolina Tornio leży na szwedzko-fińskim pograniczu i trudno pomylić ją z Doliną Muminków, choć właśnie takie skojarzenie przyszło mi do głowy. W Dolinie Tornio Buka nie czai się na werandzie od czasu do czasu, ale jest stałym i pełnoprawnym domownikiem. To Pentti, ojciec licznej rodziny Toimich, który zatruwa ją swoją toksyczną osobowością. 

 

Nieudany związek z Siri, choć pozbawiony miłości, owocuje czernaściorgiem dzieci, z których dwanaścioro poznajemy jako bohaterów powieści. I poznajemy ich bardzo dobrze, bo mimo takiej gromadki każde z nich w odpowiednim momencie wysuwa się na pierwszy plan.

 

NIESZCZĘŚLIWA NA SWÓJ SPOSÓB

 

Chwilami miałam wrażenie, że już czytałam podobną historię. Na początku na myśl przychodziła mi zwłaszcza „Współczesna rodzina” Helgi Flatland. To jednak tylko pozory, dekoracje – rodzinny zjazd, święta, decyzja o rozwodzie rodziców. Zagłębiając się w „Testament”, na pewno szybko spostrzeżecie, że to historia dużo bardziej skomplikowana, głęboka i jedyna w swoim rodzaju.

 

Tu zło płynie we krwi bohaterów, której nie potrafią, a może i nie chcą się wyrzec. Przywiązanie do rodziny, choćby spowodowane traumą i mroczną tajemnicą, jest silniejsze od nich i na zawsze naznacza ich życie. To testament, którego nie można odrzucić, za to trzeba wypracować wobec niego swoją postawę. Strategie radzenia sobie z trudnym dziedzictwem nie czynią z rodzeństwa Toimich bohaterów, których łatwo polubić. Ich decyzje, wybory, wzloty i upadki budzą jednak wiele emocji i to jest siłą tej powieści.

 

FIKCJA JEST MODNA

 

Najwięcej tych negatywnych budził we mnie jednak narrator. Irytowały mnie jego przechwałki wiedzą na temat bohaterów, nonszalanckie komentarze i współczesne anglicyzmy. To jednak ciekawy zabieg, który jeszcze bardziej podkręca napięcie, mimo że jest sygnałem, że to wszystko to przecież fikcja.

 

Może nie do końca, bo Nina Wähä napisała „Testament”, by upamiętnić życie takich osób jak jej babcia – prostych ludzi wywodzących się z kompletnie innych czasów, w których miłość rodziców do dzieci i dzieci do rodziców nie była czymś oczywistym. Czy jej się udało? W mojej pamięci ta historia na pewno zapisze się na długi czas.

 

 Nina Wähä, Testament, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2022.

Dziękuję wydawnictwu za kolejny egzemplarz recenzencki z Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich.