Hans Rosenfeldt MOST NAD SUNDEM

Hans Rosenfeldt, Most nad Sundem, 2011-2015.

BARDZIEJ SKANDYNAWSKI NIŻ SKANDYNAWIA

„Most nad Sundem” był już komentowany przez wielu krytyków, dziennikarzy, blogerów, a przede wszystkim licznych widzów serialu. W internecie można przeczytać mnóstwo zasłużonych pochwał na temat fabuły, bohaterów, zdjęć czy muzyki szwedzko-duńskiej produkcji. Główna bohaterka, Saga Norén doczekała się niejednej analizy psychologicznej. Przez wszystkie przypadki był odmieniany „skandynawski klimat”, ale co to określenie właściwie oznacza? Czy „Most nad Sundem” to rzeczywiście serial bardziej skandynawski niż sama Skandynawia?

Most nad Sundem

źródło: IMDB

Szwedzkie i duńskie elementy filmu są dla mnie szczególnie wyraźnie widoczne w kilku wymiarach, a ich przegląd skłania do wniosku, że Skandynawia nie jest w „Moście nad Sundem” tylko miejscem akcji, ale osobną, definiującą go kategorią.

KWESTIE SPOŁECZNE

W serialu jak w soczewce skupiają się zmiany zachodzące w nowoczesnych społeczeństwach, z którymi kojarzone są właśnie społeczeństwa skandynawskie. Doskonale widać to na przykładzie modelu rodziny. Niewielu bohaterów „Mostu nad Sundem” tworzy tradycyjne rodziny, można za to wyliczać przykłady alternatywnych form życia rodzinnego.  W serialu mamy okazję przyjrzeć się rodzinie patchworkowej (Martin, Mette i ich dzieci), związkowi homoseksualnemu (Helle Anker i jej żona, Natalie), bezdzietnemu małżeństwu, które korzysta z pomocy surogatki (Freddie i Åsa oraz Jeanette) czy rodzinie zastępczej (w której wychowali się Annika i Emil). Za sprawą Sagi Norén przez cały serial poznajemy też oczywiście blaski i cienie życia singielki. Obserwujemy też niekonwencjonalne metody wychowywania dzieci, jak np. posyłanie ich do „neutralnego płciowo” przedszkola, w którym chłopcy i dziewczynki są traktowane tak, jakby nie posiadały płci.

Kołem napędowym fabuły serialu są zaś bolączki nękające skandynawskie społeczeństwa. Na część z nich zwraca uwagę „terrorysta prawdy” już w początkowej serii (problem bezdomności, nierówności społecznych, prostytucji, imigrantów). Drugi sezon jest związany z ekologią, a trzeci ze wspomnianymi już modelami rodziny, homoseksualizmem i gender. Do jakich problemów społecznych będzie nawiązywała czwarta seria? Jestem pewna, że nowy sezon zapowiedziany na 2018 rok zaskoczy nas aktualną tematyką społeczno-polityczną misternie wplecioną w kryminalną intrygę.

ARCHITEKTURA I DESIGN

Pisanie o tytułowym obiekcie byłoby banałem, bo piękno mostu nad cieśniną Sund i roztaczających się z niego skandynawskich widoków dostrzeże każdy. Czytelna jest też symbolika mostu, który łączy ze sobą dwa kraje skandynawskie – Szwecję i Danię. Warto jednak spojrzeć na inne obiekty architektoniczne, które decydują o osławionym „skandynawskim klimacie” serialu.

Moją uwagę zwróciła przede wszystkim architektura mieszkaniowa. W każdym sezonie jedną z głównych ról gra dom zaprojektowany w myśl najlepszych zasad skandynawskiego stylu. W początkowej serii możemy podziwiać dom Martina i Mette, w drugiej dom Viktorii Nordengren, w trzeciej – Freddiego i Åsy. Pierwszy z nich reprezentuje styl skandynawski z uwzględnieniem prawideł  modnego ostatnio hygge. Dom jest przestronny, ale przytulny, urządzony z myślą o dzieciach. Sporo w nim drewnianych elementów, które nadają mu ciepła.

Dwa pozostałe to nowoczesne, minimalistyczne wille o białych, geometrycznych bryłach z dużymi płaszczyznami przeszkleń. Wyposażenie domów również zawiera specyficzne, typowo skandynawskie detale. W domu rodziny Rhode łatwo można wyłowić perły duńskiego designu – najbardziej charakterystyczną jest fotel Jajo projektu Arne Jakobsena. Z kolei willa Viktorii Nordengren zwraca uwagę raczej brakiem wyposażenia. Jej wnętrze jest tak przestronne, sterylnie czyste i niemal pozbawione dekoracji, że dom sprawia wrażenie niezamieszkałego.

Skandynawskie gadżety nie tylko cieszą oko, ale mają też znaczenie dla fabuły serialu i bywają zgubne dla bohaterów. Nie będzie dużym spojlerem, jak powiem, że w zabójstwie jednej z postaci decydujący udział ma pewna lampa. Bohaterkę trzeciego sezonu serialu pogrążają natomiast ogromne, pozbawione zasłon okna, które niewątpliwie zapewniają wnętrzu dużo światła, ale nie pomagają w ukrywaniu sekretów.

BOHATEROWIE

Ten fragment potraktujcie z przymrużeniem oka. Oczywiście zdaję sobie sprawę z istnienia charakteryzacji, farb do włosów i tego, że nie ma kogoś takiego, jak „typowy Szwed/Duńczyk”, istnieje co najwyżej „stereotypowy Szwed/Duńczyk”. Może jestem trochę tendencyjna, ale odnoszę wrażenie, że właśnie od tych ostatnich w serialu aż się roi. W „Moście nad Sundem” wspaniale prezentuje się cała galeria jasnowłosych postaci, zaczynając od głównej bohaterki, a kończąc na typach spod ciemnej (a może w tym wypadku jasnej?) gwiazdy.

Saga Norén

źródło: IMDB

Mette Rhode

źródło: IMDB

Daniel Febré

źródło: IMDB

Henrik Sabroe

źródło: IMDB

Z drugiej strony w serialu widać też, że Szwecję i Danię zamieszkują również osoby o korzeniach innych niż skandynawskie. W kontraście do niebieskookich blondynów mamy w „Moście nad Sundem” kilka postaci o odmiennej aparycji. We wszystkich trzech sezonach pojawia się lekarz patolog o latynoskiej urodzie i charakterystycznym akcencie, grany przez pochodzącego z Argentyny Gabriela Floresa Jaira. W drugim sezonie występuje natomiast piękna duńska aktorka o tureckich korzeniach, Özlem Saglanmak jako Dharma, asystentka jednej z bohaterek, Caroline. W trzecim poznajemy żonę zamordowanej Helle Anker, Natalie, którą gra pochodząca z Iranu Marall Nasiri. Wybór wymienionych aktorów odzwierciedla dzisiejsze multikulturowe społeczeństwo skandynawskie. Pochodzenie tych bohaterów nie jest motywowane jakimś elementem fabuły serialu ani w żaden sposób komentowane – są oni po prostu nieodłącznym elementem społeczeństwa Szwecji i Danii.

MODA

Bohaterowie „Mostu nad Sundem” wyglądają „po skandynawsku” również przez to, co mają na sobie. W ubiorze serialowych postaci nie ma miejsca na ekstrawagancję – dominują stonowane kolory i wygodne materiały. Elegancja tylko w wersji minimalistycznej – jednobarwne sukienki czy kostiumy, proste kroje, dyskretna biżuteria. W większości scen bohaterowie wyglądają, jakby mieli na sobie ubrania z kolekcji „Basic” z H&M. Ubiór nie zdradza ich statusu społecznego czy zasobności portfela, w zasadzie wszyscy ubierają się bardzo podobnie i nie wyróżniają się z tłumu.

Strój Sagi Norén można już chyba nazwać kultowym. Znaki rozpoznawcze policjantki to ciemne, skórzane spodnie, ciężkie buty, a przede wszystkim zawsze rozpięty płaszcz w kolorze khaki wspomnianej już szwedzkiej marki. Stylizacja służy jej na każdą okazję i każdą pogodę, zresztą w serialu nie ma chyba pór roku, a zdjęcia w chłodnych, wyblakłych kolorach potęgują wrażenie, że wszystko dzieje się w jakimś skandynawskim bezczasie.

JĘZYK I KULTURA

Nic tak nie tworzy „skandynawskiego klimatu” jak język. W „Moście nad Sundem” możemy usłyszeć aż dwa języki skandynawskie, często oba w jednej scenie. Nawet nie znając szwedzkiego czy duńskiego, jesteśmy w stanie wyróżnić niektóre jego cechy w kontraście do drugiego języka. Swoim własnym dialektem zdaje się natomiast mówić główna bohaterka, której ulubioną odpowiedzią na wszelkie pytania jest charakterystyczne, gardłowe „a”.

W serialu pojawiają się też elementy szwedzkiej i duńskiej kultury. Głównych bohaterów poznajemy razem z ich codziennym stylem życia, a nawet zaaferowani kryminalnymi zagadkami policjanci z Malmö urządzają sobie przerwę na kawę (słynna szwedzka fika). Kiedy Saga zostaje na kolacji u Martina, jego żona serwuje danie nazywane po szwedzku pyttipanna (a po duńsku biksemad), czyli tradycyjną skandynawską potrawę ze smażonymi kawałkami mięsa i warzyw oraz jajkiem sadzonym w roli głównej.

Smaków i smaczków Skandynawii poznajemy z każdym kadrem „Mostu nad Sundem” coraz więcej, co pozwala nam zbudować sobie dokładny i wielowymiarowy obraz północnej krainy.