Maciej Zaremba na Miedzianka Fest

Na pytanie o to, jak Szwedzi przyjęli jego nową książkę „Huset med de två tornen” (dosł. Dom z dwiema wieżami), Maciej Zaremba Bielawski odpowiedział prosto i z przekonaniem: w porządku! O czym jeszcze usłyszeliśmy od autora m.in. „Polskiego hydraulika i innych opowieści ze Szwecji”? Przeczytajcie w relacji ze spotkania z pisarzem w ramach niezwykłego festiwalu Miedzianka Fest, które odbyło się 25 sierpnia… w miejscowym kościele.

Maciej Zaremba Bielawski - Miedzianka Fest

źródło: szwedzkapolka

Nietypowe miejsce jeszcze bardziej uatrakcyjniło opowieść Macieja Zaremby Bielawskiego, który w rozmowie z Włodzimierzem Nowakiem mówił głównie o burzliwej historii swojej rodziny. Dużo uwagi poświęcił dziadkowi ze strony mamy, który był żydowskim sędzią w podkrakowskich Krzeszowicach, a później w Tarnowie. Opowiadał też o wojennych doświadczeniach rodziców – zupełnie odmiennych dla matki, która musiała uciekać na wschód i ojca, dużo od niej starszego lekarza wojskowego, który 5 lat spędził w oflagu. O swoim żydowskim pochodzeniu autor dowiedział się od mamy dopiero w 1968 roku, tuż przed emigracją do Szwecji w związku z antysemicką nagonką władzy.

Maciej Zaremba - Huset med de två tornen

Choć (ku mojemu rozczarowaniu!) prowadzący na początku spotkania zapowiedział, że nie będzie ono dotyczyło Szwecji, ostatecznie było poświęcone temu, jak Zaremba znalazł się w tym kraju. Część tej historii znają już czytelnicy świetnego zbioru wywiadów i reportaży „Wygnani do raju. Szwedzki azyl” Krystyny Naszkowskiej.  W nowej, autobiograficznej książce przeczytamy na pewno dokładniejszą i głębszą opowieść, dzięki której lepiej poznamy korzenie autora, który próbuje też poznać i zrozumieć siebie.

źródło: szwedzkapolka

Wedle słów pisarza książka ma ukazać się w polskim przekładzie już w grudniu. Pierwotnie w tytule miała pojawić się Ananke, bogini przeznaczenia, ale szwedzki wydawca nie zaakceptował tego mało komercyjnego pomysłu… A skąd dwie wieże? Tytułowy dom z dwiema wieżami to budynek szpitala psychiatrycznego w Kościanie, którego dyrektorem był ojciec Macieja Zaremby (dziś nosi zresztą jego imię – Wojewódzki Szpital Neuropsychiatryczny im. Oskara Bielawskiego w Kościanie). To jedno z miejsc, które ukształtowało autora i złożyło się na prywatny „krajobraz opowieści”.

W jakim jeszcze kontekście podczas spotkania pojawiła się Szwecja? Już na powitanie Zaremba wspomniał o miejscu, z którym kojarzy mu się Miedzianka. To szwedzkie miasto, którego miało nie być, powstałe wokół elektrowni wodnej i położone ok. 60 km na północ od koła podbiegunowego. Dziś pozostał po nim tylko kościół – jak w Miedziance.

Maciej Zaremba Bielawski - Miedzianka Fest

źródło: szwedzkapolka

Bardzo dobrze siedziało mi się w jednej z jego ostatnich ławek, dlatego musicie mi wybaczyć słabą jakość zdjęcia. Cudownie surrealistycznego widoku Macieja Zaremby przed ołtarzem i zasłuchanych „wiernych”, którzy siedzieli nawet w przejściu między głównymi nawami, nie zastąpi żadna relacja. Trudno też oddać spokojny, przetykany subtelnym humorem i ironią ton fascynującej opowieści autora. Mam nadzieję, że jego wyraźne echo usłyszymy już niedługo w nowej książce Macieja Zaremby Bielawskiego.