LATO Z KRYMINAŁEM – podsumowanie

Upalne miesiące skutecznie kusiły mnie sięgnięciem po „coś lekkiego”. Niektóre szwedzkie kryminały potrafią dostarczyć mi takiej rozrywki, a wiele z nich pozwala odkryć nowe albo przypomnieć sobie znane już miejsca na mapie Szwecji. Lipiec, sierpień i połowa września przerodziły się w tzw. „lato z kryminałem”, w czasie którego poczyniłam kilka kroków na mojej żmudnej drodze poznawania tego gatunku. Głównie we wrocławskich zielonych parkach przeczytałam 4 książki, którymi zaczynają się 4 szwedzkie serie kryminałów. Które z nich zamierzam kontynuować, a które odejdą w niepamięć? Przeczytajcie w dzisiejszym zestawieniu!

 

szwedzkie kryminały

źródło: szwedzkapolka

 

Viveca Sten – NA SPOKOJNYCH WODACH

(Seria „Morderstwa w Sandhamn” z Norą Linde i Thomasem Andreassonem)

Cozy crime, feelgood-deckare, kryminał kominkowy. Z tego podgatunku powieści kryminalnej garściami czerpie Viveca Sten, co widać już w pierwszym tomie jej cyklu o morderstwach w Sandhamn wydanym w kultowej Czarnej Serii. Akcja książki „Na spokojnych wodach” toczy się na urokliwej wyspie Archipelagu Sztokholmskiego, gdzie wakacje lubił spędzać August Strindberg i… Mikael Blomkvist. Literackie konotacje i szkierowe krajobrazy zachęciły mnie do tej lektury, która nie oferuje niestety wiele więcej. „Przytulność” tego kryminału przejawia się nie tylko w obrazie małej, zamkniętej społeczności, ale i bardzo rozwleczonym wątku obyczajowym, czyli życiu rodzinnym raczej nijakich bohaterów: inspektora Thomasa Andreassona i jego przyjaciółki z dzieciństwa, prawniczki Nory Linde. Skojarzenia z pisarstwem Camilli Läckberg nasuwają się same. Para bohaterów wspólnie rozwiązuje zagadkę śmierci mężczyzny, którego zaplątane w rybacką sieć zwłoki zostają odnalezione u brzegów wyspy. Intryga jest poprawna, ale nie porywa, zwłaszcza kiedy w trakcie czytania Ktoś nam przypomni, że oglądaliśmy już serial nakręcony na podstawie tej książki… 😉

 

Viveca Sten - Na spokojnych wodach

źródło: szwedzkapolka

 

Håkan Nesser – CZŁOWIEK BEZ PSA

(Seria z Gunnarem Barbarottim)

Nie jest to mój typ kryminału, bo w ogóle to nie do końca kryminał – raczej powieść obyczajowa o mrocznych, rodzinnych tajemnicach. „Człowiek bez psa” to typowo skandynawska, psychologiczna proza z dobrze nakreślonymi postaciami uwikłanymi w skomplikowane relacje z najbliższymi. Rzecz dotyczy toksycznej rodziny Hermanssonów, która spotyka się podczas wielkiej uroczystości, w następstwie której znika Robert, wyrodny syn nestora rodu, Karla-Erika. Zagadkę zaginięcia mężczyzny próbuje rozwikłać inspektor Gunnar Barbarotti, któremu poświęcone są jeszcze cztery kolejne książki cyklu Nessera. Szwedzki policjant o włoskich korzeniach to markotny, filozofujący sceptyk, który lubi zaglądać do Biblii. W „Człowieku bez psa” nie ma co liczyć na lokalny koloryt: miejscowość Kymlinge, w której toczy się akcja książki, to miejsce zmyślone przez autora. Mimo kilku rozczarowań, powieść Nessera jest całkiem przyzwoitą lekturą, choć niedostarczającą emocji właściwym dobrym kryminałom. Pod tym względem Czarna Seria tym razem zawodzi.

 

Håkan Nesser – CZŁOWIEK BEZ PSA

źródło: szwedzkapolka

 

Mons Kallentoft – OFIARA W ŚRODKU ZIMY

(Seria z Malin Fors)

Czy gadający trup nie brzmi pretensjonalnie? Niby tak, ale w wydaniu Monsa Kallentofta jest całkiem do zniesienia, zresztą nie na tym zabiegu kończą się literackie sztuczki pisarza. „Ofiara w środku zimy”, którą przeczytałam w upalne dni lata, zaskoczyła mnie ciekawą, wielogłosową narracją i językiem pełnym zgrabnych wyrażeń. Na pierwszy rzut oka widać, że Szwed ma talent. Jego książkę po prostu dobrze się czyta, a to dopiero początek cyklu o komisarz Malin Fors, postaci może niezbyt oryginalnej jak na kryminalne standardy (zblazowana kobieta po przejściach), ale nie papierowej. Kallentoft umiejętnie opisuje psychikę swoich bohaterów, podobnie też buduje kryminalną intrygę. Do tego sprytnie przemycona wiedza o niegdyś fabrycznym, a dziś uniwersyteckim, „najbardziej zadufanym w kraju” mieście Linköping! Z ciekawością sięgnę po kolejne tomy wydawane u nas przez Rebis, a jest ich już dziesięć.

 

Mons Kallentoft – OFIARA W ŚRODKU ZIMY

źródło: szwedzkapolka

 

Maj Sjöwall, Per Wahlöö – ROSEANNA

(Seria z Martinem Beckiem)

Dziesięć innych tomów składa się na słynną serię kryminałów Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. Cykl „powieści o przestępstwie” (Roman om ett brott) z Martinem Beckiem jako głównym bohaterem otwiera „Roseanna”, wydana w Szwecji w 1965 roku. Na początku trudno było mi dostrzec przełomowość tej książki, o której wiele słyszałam i przeczytałam na czwartej stronie okładki zmaltretowanego, bibliotecznego egzemplarza. To „zwykły” kryminał o policyjnym śledztwie, do jakiego przyzwyczaił mnie już choćby Henning Mankell czy Stieg Larsson. Trzeba jednak sobie uprzytomnić, że to Sjöwall i Wahlöö stworzyli właśnie ten rodzaj kryminału: z dochodzeniem prowadzonym przez ludzkich, pełnych słabości policjantów, a nie genialnych detektywów w typie Sherlocka Holmesa.

 

Maj Sjöwall, Per Wahlöö – ROSEANNA

źródło: szwedzkapolka

 

Fabuła rozwija się jednak dość tradycyjnie. Podobnie jak u Doyle’a czy Christie szczegółowo poznajemy kolejne etapy rozwiązywania zagadki morderstwa, w tym przypadku tytułowej Roseanny, której zwłoki znaleziono w jeziorze Boren w pobliżu Motali. Społeczne tło i krytyka szwedzkiej socjaldemokracji, z której ma słynąć cykl szwedzko-duńskiego małżeństwa, jest nakreślona raczej dyskretnie. Więcej znajdę zapewne w kolejnych tomach, po które chętnie sięgnę, bo logiczna intryga, charyzmatyczny bohater i subtelny humor to elementy kryminału, które mnie przekonują. Cieszę się też, że poznałam cykl o Martinie Becku w przekładzie Haliny Thylwe wydanym przez Wydawnictwo Amber w serii „Kryminał z klasą”. Poprzednie podejście do Sjöwall i Wahlöö miało miejsce na zajęciach ze szwedzkiego, podczas których bardzo dosłowne tłumaczenie Marii Olszańskiej fragmentów „Człowieka z Säffle” wprawiało nas w zażenowanie i śmiech…

„Lato z kryminałem” zaowocowało zatem dwoma udanymi początkami serii szwedzkich powieści, których lekturę z pewnością będę kontynuować. Czy jest na to lepszy czas niż nadchodzące jesienne wieczory? Podpowiedzcie mi, jakie szwedzkie kryminały powinnam wypróbować jeszcze tego roku, którego ostatni kwartał właśnie przed nami. 🙂