Festiwal Conrada i Targi Książki w Krakowie

Z Festiwalu Conrada i 22. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie wróciłam… z tylko jedną i w dodatku nieszwedzką książką. Ważniejsze od autografów były spotkania i rozmowy z niesamowitymi pisarzami, reportażystami i osobami piszącymi o Szwecji i o książkach. Próbując przetrawić ten ogrom wrażeń, pokuszę się o subiektywne podsumowanie. Co dał mi ten intensywny, krakowski tydzień i co w związku z tym się zmieni w prowadzeniu bloga? Słowem: dokąd zmierzasz, Szwedzka półko? 😉

 

Festiwal Conrada

źródło: szwedzkapolka

MACIEJ ZAREMBA BIELAWSKI

To była wyjątkowa edycja targów – ze Szwecją jako gościem honorowym i Festiwalu Conrada, na którym również pojawili się szwedzcy autorzy. Gwiazdą festiwalu (choć to słowo zupełnie nie pasuje do tego skromnego, spokojnego człowieka) okazał się dla mnie Maciej Zaremba Bielawski, który w piątek podczas spotkania w Księgarni Karakter przeczytał fragmenty „Domu z dwiema wieżami”. Autobiograficzna książka, w której autor przybliża historię swojej rodziny, okoliczności wyjazdu do Szwecji i własnego dorastania, ukaże się 5 grudnia w przekładzie Mariusza Kalinowskiego nakładem Wydawnictwa Karakter. To był magiczny, niezapomniany wieczór. Kameralnej atmosferze sprzyjała szczerość autora i wyjątkowe miejsce, które pomieściło zaledwie ok. 20 osób. Przeczytane z ogromnym wzruszeniem, osobiste, a momentami zabawne fragmenty książki zwiastują wspaniałą lekturę, której już nie mogę się doczekać.

 

Maciej Zaremba Bielawski

źródło: szwedzkapolka

ELISABETH ÅSBRINK

W czwartek w Pałacu Czeczotka Maciej Zaremba Bielawski poprowadził też spotkanie z drugą wspaniałą osobowością, Elisabeth Åsbrink. Autorka opowiadała o wydanej w Polsce w zeszłym roku książce „1947. Świat zaczyna się teraz”, której recenzja dotąd nie znalazła się na blogu, ale po tym inspirującym spotkaniu na pewno się pojawi. Åsbrink ma dar łączenia osobistych historii związanych z jej rodziną z przełomowymi wydarzeniami dla świata.  Sporo mówiła też o wstydzie i pokusie wchodzenia w rolę ofiary. Choć podczas spotkania zabrakło trochę tematu dyskusji (czyli grzechów z przeszłości, rozliczania czarnych kart historii), błyskotliwość, wiedza i reporterska pasja autorki złożyły się na bardzo interesujący wieczór. Podczas rozmowy padło też ciekawe stwierdzenie o reportażu jako gatunku, który może łączyć w sobie literaturę faktu i poezję. Moim zdaniem to właśnie kwintesencja twórczości Åsbrink, która bardzo trafia w moje gusta i wrażliwość.

 

Elisabeth Asbrink

źródło: szwedzkapolka

KATARZYNA TUBYLEWICZ I NIKLAS ORRENIUS

Grzechem byłoby nie wspomnieć o Katarzynie Tubylewicz, którą miałam przyjemność zobaczyć w dwóch rolach: bohaterki spotkania „Dokąd prowadzą nas szwedzkie wybory” i prowadzącej rozmowę z Niklasem Orreniusem i Elisabeth Åsbrink „Jakich słów potrzeba nam dziś”. Mieszkająca w Szwecji dziennikarka i pisarka to niesamowicie elokwentna osoba, która w piątek w Księgarni pod Globusem opowiadała m.in. o szwedzkiej scenie politycznej i zmianach w mentalności Szwedów. Tematy te poruszała w bardzo ciekawej książce „Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie”. Pani Tubylewicz sprawia też wrażenie przesympatycznej i pełnej pasji życia kobiety, na którą patrzy się z uśmiechem i słucha z dużą przyjemnością. W sobotę podczas Targów Książki rozmawiała zaś z autorem „Strzałów w Kopenhadze” i autorką „1947. Świat zaczyna się teraz”. To również dająca do myślenia dyskusja o wolności słowa, obliczach dzisiejszej demokracji i radzeniu sobie ze zmianami, jakie niesie współczesny, skomplikowany świat. Elisabeth Åsbrink wspomniała też o swojej najnowszej książce o słowach, które ukształtowały Szwecję („Orden som formade Sverige”), na której przekład czekam z niecierpliwością.

 

Katarzyna Tubylewicz, Niklas Orrenius, Elisabeth Asbrink

źródło: szwedzkapolka

KTO NAJLEPIEJ POLECA KSIĄŻKI?

W sobotę w Księgarni pod Globusem przysłuchiwałam się dyskusji „Walka o rząd dusz, czyli kto najlepiej poleca książki”. Brali w niej udział dziennikarze, księgarze i blogerzy spoza skandynawskiej blogosfery, do których też bardzo często zaglądam: Ola Pasek (Parapet Literacki), Elwira Przyjemska (Księgarka na regale), Paulina Małochleb (Książki na ostro) i Rafał Hetman (CzytamRecenzuję). Co wyniosłam z tej inspirującej rozmowy? Przede wszystkim pociechę, że takich książkowych wariatów jak ja jest więcej i warto pisać nawet dla tego ułamka czytających. 😉

 

źródło: szwedzkapolka

MÓJ SPOSÓB NA TARGI

Czy poprawiła się organizacja krakowskich targów, na którą rok temu tak narzekałam? Trudno mi to obiektywnie ocenić, bo nauczona doświadczeniem obrałam przemyślaną, minimalistyczną strategię, którą chętnie Wam polecę. Wzięłam prawie tydzień urlopu, bo wiem, że krótszy wyjazd byłby rozczarowujący i męczący. Na przechadzanie się po stoiskach wybrałam czwartek, pierwszy i najmniej tłoczny dzień. Nie wyobrażam sobie tego w sobotę w godzinach szczytu. Byłam tylko na tych spotkaniach, na których mi najbardziej zależało. Pogodziłam się z tym, że nie da się zaliczyć wszystkiego. Starałam się przyjść na spotkania przed czasem i zająć miejsce siedzące w pierwszych rzędach, bo dobrze jest widzieć mówiącą osobę. Zrezygnowałam też z targania góry książek z Wrocławia i stania w kolejkach po autograf. Może to paradoks, ale nie kupowałam też książek – od ciężkiego plecaka wolę głowę ciężką od wrażeń. 🙂

 

Targi Książki w Krakowie

źródło: szwedzkapolka

… I CO DALEJ?

A jakie postanowienia powzięłam dzięki dyskusji blogerów i dziennikarzy, uczestnictwu w festiwalu i targach oraz rozmowach z innymi piszącymi osobami?

    • Nie rzucać się na wszystkie nowości, ale wybierać te, które przynajmniej wydają się wartościowe, sięgać po starsze książki ulubionych pisarzy i pozycje mniejszych wydawnictw.
    • Więcej uwagi poświęcić profilowi na Instagramie, gdzie panuje chaos i samowolka. 😉
    • Częściej uczestniczyć w wydarzeniach literackich, nawet w tych w innych miastach, bo przynoszą mi dużo radości i inspiracji.
    • W końcu nauczyć się porządnie szwedzkiego, żeby móc swobodnie słuchać rozmów z pisarzami (tłumaczenia symultaniczne i związane z nimi kłopoty techniczne strasznie mnie rozpraszają i denerwują…), czytać ich książki w oryginale przed premierami polskich wydań, a może i odważyć się przemówić do nich po szwedzku.
    • A przede wszystkim czytać uważniej, świadomiej, mniej – ale lepiej, starać się więcej wynieść z czytanych lektur i próbować przekazać to Wam!

Przepraszam za te wielkie słowa, ale inaczej się nie dało. Czekam na Wasze wrażenia, przemyślenia i uwagi – skoro papier wszystko przyjmie, to ekran monitora też. 😉