Ali Abbasi “GRANICA”

STANY GRANICZNE

Po przekroczeniu granicy pierwszych kadrów tego szwedzkiego filmu poznajemy celniczkę o nietypowej aparycji. Tina pracuje na przystani promowej, gdzie jej niesamowity (chciałoby się powiedzieć: nieludzki) węch pozwala na zatrzymywanie podstępnych przemytników. Najlepiej jednak czuje się na łonie natury. Mieszka w lesie, gdzie może nie tylko ukryć wstyd związany ze swoim ciałem, ale i być blisko przyjaciół – dzikich zwierząt. Pewnego dnia poznaje osobnika o podobnym, ekscentrycznym wyglądzie i znajomym jej zamiłowaniu do… insektów. Czy Vore okaże się także bratnią duszą samotnej Tiny?

 

Ali Abbasi - Granica

 

Na początku myślałam, że „Granica” Alego Abbasiego będzie filmem o wykluczeniu, społecznie ukształtowanej definicji normalności, poszukiwaniu siebie i drzemiących w nas zwierzęcych instynktach. Owszem, jest i o tym. Kolejne kadry stawiają jednak dużo bardziej skomplikowane pytania o granice człowieczeństwa i czynią to w niezwykle zaskakujący, a czasem potwornie obrzydliwy sposób. Okazuje się bowiem, że genialna celniczka jest kimś zupełnie innym niż osamotnioną, zdziwaczałą kobietą o zdeformowanym ciele…

 

Irańsko-szwedzki reżyser lubi badać granice naszej wytrzymałości. Nie boi się mocnych scen, na które nie chcemy patrzeć przyzwyczajeni do pewnych kanonów estetycznych i norm społecznych, w jakich na co dzień funkcjonujemy. Nie zobaczyłam w nich jednak efekciarstwa, ale integralną część specyficznego klimatu filmu, który trudno jednoznacznie zaklasyfikować. Tytułową granicę (a raczej jej brak) możemy odnieść m.in. do gatunku filmu, który bardzo zgrabnie balansuje pomiędzy skandynawską baśnią, dramatem rodzinnym, czarną komedią, thrillerem policyjnym a dokumentem o współczesnej Szwecji. Znajdą się tu także odniesienia do szwedzkiej niechlubnej historii wykluczania z idealnego społeczeństwa tych, którzy do niego nie pasowali.

 

Ali Abbasi - Granica

 

Czy nasza cywilizacja zwilczała do granic możliwości? Nie będzie chyba dużym spojlerem, jeśli powiem, że zło okazuje się być przypisane nie tylko do rodzaju ludzkiego, ale czai się wszędzie. Na szczęście w każdej żywej istocie znajdą się też pokłady miłości, bo ostatecznie to także o niej jest ten (i prawie każdy inny ;)) film. Za przedziwną opowieścią kryją się odwieczne pytania: co to znaczy być człowiekiem, dlaczego warto być dobrym i co tak naprawdę wiemy o nas samych. Nie oczekujecie chyba, że otrzymacie na nie oczywiste odpowiedzi, bo w tym pokręconym filmie nic nie jest takie, jakim się wydaje.

 

Ali Abbasi - Granica

źródło: iMDB

 

Aktorsko „Granica” jest doskonała. Rola Tiny musiała być niemałym wyzwaniem dla Evy Melander, z którą aktorka poradziła sobie rewelacyjnie. Godnie partnerował jej fiński aktor o tych samych inicjałach – Eero Milonoff, którego pamiętam z sympatycznego filmu „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia”. Na ekranie pojawia się jeszcze kilka znajomych twarzy. Kto oglądał Bonusfamiljen („Rodzinę plus”), ten z uśmiechem rozpozna sarkastyczną terapeutkę Ylvę (Ann Petrén) w roli policjantki Agnety, a fani „Mostu nad Sundem” będą próbowali sobie przypomnieć, kogo w serialu grał Roland, czyli Jörgen Thorsson (no właśnie, kogo? ;)).

 

Dawno nie trafiłam na nic tak oryginalnego, momentami dziwacznego, a przez to silnie działającego na emocje i pewnie zapadającego w pamięć. Rzadko kiedy udaje mi się też spisać swoje wrażenia bezpośrednio po lekturze książki czy seansie filmu, a znaczna część tego tekstu właśnie tak powstała. Mam nadzieję, że czytając go, poczuliście choć powiew dreszczyku emocji, który towarzyszył mi podczas oglądania „Granicy”.

 

Ali Abbasi - Granica

 

Niestety nie wiem nic o polskiej dystrybucji tego szwedzkiego filmu, ale podczas 18. MFF Nowe Horyzonty (ostatni seans 5.08!) był wyświetlany w sekcji Ale kino+, jest więc nadzieja, że kiedyś pojawi się na tym kanale. „Granica” jest też laureatką tegorocznej Un Certain Regard na festiwalu w Cannes, a filmy nagradzane w tej niekonwencjonalnej sekcji często wchodzą przynajmniej do kin studyjnych. W ostatnich latach właśnie tą nagrodą wyróżniano kino skandynawskie – w 2015 „Barany. Islandzką opowieść” Grímura Hákonarsona, a rok później wspomniany już fiński film „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” w reżyserii Juho Kuosmanena. „Granica” Alego Abbasiego doskonale pasuje do tego towarzystwa o nietypowym, filmowym ciele i znajomej, skandynawskiej duszy.

 

Ali Abbasi, Granica (Gräns), 2018.