Agneta Pleijel „ZIMA W SZTOKHOLMIE”

SZTUKA ZWIERZANIA

Choć „Zima w Sztokholmie” ukazała się w polskim przekładzie 15 lat temu, dotarłam do niej po śladach dużo późniejszej „Wróżby”, powieści wydanej u nas w zeszłym roku. Książki Agnety Pleijel łączy niepodrabialny styl: krótkie zdania gęste od znaczeń, częste zmiany planów czasowych, ekstremalna szczerość i wrażliwość na wszystko co, co dzieje się pomiędzy ludźmi. Proza Szwedki po raz drugi nie mogła mnie zatem zawieść.

 

Agneta Pleijel - Zima w Sztokholmie

 

„Zima w Sztokholmie” to już nie wspomnienia dziewczynki, ale dojrzałej kobiety z bagażem życiowych doświadczeń. Opowiada o swoim nieudanym małżeństwie i o relacji z innym mężczyzną, który właśnie odezwał się po jedenastu latach od wspólnie spędzonej nocy. Bohaterka wytrwale analizuje dziwne, niepokojące sny. Zwierza się z tęsknoty za posiadaniem dzieci. Często wraca też do wspomnień z własnego dzieciństwa. O relacjach z rodzicami i ich trudnym małżeństwie potrafi równie przejmująco opowiadać z perspektywy osamotnionego dziecka, jak i zranionej, ale potrafiącej wybaczać kobiety. W tle wojna na Bałkanach, bieda w Afryce, lektury Nietzschego, Rimbauda, Dostojewskiego… i cała reszta zaplecza intelektualnego bohaterki żywo zainteresowanej literaturą, sztuką i problemami społecznymi.

 

Twórczość Agnety Pleijel to proza niemal poetycka. Autorka zapewne częściowo odtwarza własne wspomnienia, ale w książce kreuje oryginalny świat, w którym na sąsiadujących ze sobą linijkach tekstu spotykają się różne etapy życia bohaterki. Styl jej pisania jest niebywale zmysłowy, mocno działający na wyobraźnię, choć na początku trochę trudno się w nim odnaleźć. Największą siłą „Zimy w Sztokholmie” jest język: ostry i dosadny, a zarazem pełen metafor. Niejedno zdanie graniczy z aforyzmem. Tę niewielką książkę można przeczytać bardzo szybko, ale i szybko o niej zapomnieć, warto natomiast zatrzymać się na tych pięknych i mądrych fragmentach.

 

Spotkałam się z opiniami, że przez krótkie, urywane zdania „Zima w Sztokholmie” jest po skandynawsku chłodna i surowa. Dla mnie to książka duszna, gęsta i lepka jak upalna, czerwcowa noc. Jej fragmentaryczność przywodzi na myśl pisanie w gorączce, a dobór środków wyrazu wydaje się spontaniczny, a nie zaplanowany z chirurgiczną precyzją. Jeśli w powieści jest jakiś skandynawski spokój i cisza, to tylko ta przed burzą. W życiu wewnętrznym bohaterki tyle się dzieje, że wszystko to, co w niej wzbiera i buzuje, w końcu musi wybuchnąć. Książka Agnety Pleijel powinna zachwycić wszystkich spragnionych świeżej, intensywnej i głębokiej prozy.

 

Agneta Pleijel, Zima w Sztokholmie, przeł. Grażyna Wąsowicz-Ludvigsson, Świat Literacki, Izabelin 2002.