Agneta Pleijel “ZAPACH MĘŻCZYZNY”

POZA SZKLANYM KLOSZEM

Halo? Tu Tomas Tranströmer. Przyszły noblista dziękuje Agnecie za wstęp, który napisała do zbioru jego tomików wierszy. Dodaje też, że chyba niezupełnie zrozumiała jeden z wymiarów jego poezji. A jak uchwycić wszystkie warstwy gęstej, naszpikowanej poezją prozy, które młoda adeptka literaturoznawstwa pół wieku później zawarła w „Zapachu mężczyzny”?

 

Książka stanowi osobną, kompletną całość, ale obok „Wróżby” i „Zimy w Sztokholmie” może być odczytywana jako część poetyckiej trylogii o różnych etapach życia kobiety. Agnetę Pleijel – autorkę, bohaterkę i narratorkę „Zapachu mężczyzny” – poznajemy w dość przełomowym momencie, kiedy przeprowadza się z Lundu do Göteborga, by rozpocząć studia. Przeżywa typowy dla młodego człowieka stan wiecznego głodu: wiedzy, wolności, miłości. Agneta poznaje kolejnych mężczyzn, chce chłonąć cały świat i przeczytać wszystko. Analizuje nie tylko poezję Tranströmera, fascynują ją  m.in. T. S. Eliot, Stig Dagerman i Bronisław Malinowski (którego przyjaźni z Witkacym poświęciła później książkę „Lord Nevermore”).

 

Agneta Pleijel - Zapach mężczyzny

 

Świat zewnętrzny podzielony jest wówczas żelazną kurtyną, a i jej własny ciągle się rozdwaja: na intelekt i zmysłowość, chęć dogodzenia partnerom i własne spełnienie, potrzebę bycia kochaną i powszechną degradację miłości. Choć Agnety nie ogranicza szklany klosz, tak tragiczny w skutkach dla trochę do niej podobnej bohaterki Sylvii Plath, jej wspomnienia nie są beztroskie. Od początku jest w nich niepewność i niepokój, a z czasem stają się coraz bardziej mroczne i skomplikowane. Nieprzypadkowo każdy rozdział książki zaczyna się cytatem z Franza Kafki. Relacje z płcią przeciwną to już w ogóle sytuacje kafkowskie, w których obserwacje nieudanego małżeństwa rodziców nie pomagają się odnaleźć.

 

Agneta pragnie większego życia i języka, który byłby tylko jej. To drugie bez wątpienia udało się osiagnąć w „Zapachu mężczyzny”. W moim odbiorze to właśnie język jest główną siłą twórczości Pleijel. Historii o dorastaniu i meandrach naszej pamięci mieliśmy w literaturze już wiele, a o oryginalności powieści Szwedki nie decyduje tylko to, że traktuje o dojrzewaniu kobiety. Tym, co pociąga w „Zapachu mężczyzny”, jest przede wszystkim niebywała zmysłowość i poetyckość, wyjątkowa uroda pojedynczych zdań i zwrotów.

 

Nie mam porównania z oryginałem, więc to tylko przypuszczenie, ale wydaje mi się, że dzięki leksykalnemu bogactwu polszczyny ta książka w przekładzie może być nawet lepsza. Translatorska maestria Justyny Czechowskiej jest zaś faktem niepodważalnym i ujawnionym nie po raz pierwszy. Gęstość tekstu „Zapachu mężczyzny” i intensywność życia bohaterki wcale przy tym nie przytłaczają. Książka nie ma w sobie niepotrzebnego nadmiaru, ale pewną lekkość poezji. Pozwala się czytać szybko i łapczywie, ale nie bezrefleksyjnie, czyli w taki sposób, w jaki płynęło barwne życie Agnety Pleijel.

 

Agneta Pleijel, Zapach mężczyzny, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Karakter.