ostatnie posty

Majgull Axelsson „JA NIE JESTEM MIRIAM”

Majgull Axelsson „JA NIE JESTEM MIRIAM”

Czytałam już kilka książek o Żydach, którzy wskutek tragicznych meandrów historii trafili do Szwecji – tuż po wojnie („W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa”) albo po wydarzeniach marcowych („Wygnani do raju. Szwedzki azyl”, „Dom z dwiema wieżami”). Trudno sobie wyobrazić, żeby ich los był dla […]

Therese Bohman „O ZMIERZCHU”

Therese Bohman „O ZMIERZCHU”

CZEKAJĄC NA GODOTA W jednym z tomów „Mojej walki” Karla Ovego Knausgårda pojawia się myśl, że dopiero koło czterdziestki człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że małość i codzienność, które nas otaczają, to wszystko, co mamy. Prawdziwe życie toczy się tu i teraz, a […]

Wyrzucać czy nie wyrzucać?

Wyrzucać czy nie wyrzucać?

Profil tego bloga wymaga ode mnie zabrania głosu w sprawie głośnej książki Margarety Magnusson „Döstädning” wydanej po polsku pod tytułem „Sztuka porządkowania życia po szwedzku”. Myśląc o niej, trudno mi jednak oderwać się od skojarzeń z inną popularną pozycją nagrodzoną w zeszłym roku Nagrodą Literacką […]

Literatura szwedzka w okładkach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. IV

Literatura szwedzka w okładkach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. IV

Na pewnym etapie czytelniczej choroby, jak pewnie u wielu z Was, pojawiło się u mnie zainteresowanie nie tylko samą treścią książek, ale i sposobem ich wydania. Objawy nie ustępują do dziś. Przywiązuję dużą wagę do szaty graficznej moich lektur, zapamiętuję okładki różnych wydań tej samej […]

Literatura szwedzka w nurtach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. III

Literatura szwedzka w nurtach #Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich cz. III

Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich jest zdominowana przez autorów XX-wiecznych. W ubiegłym stuleciu w literaturze szwedzkiej przeważała proza w odróżnieniu od wieku XIX, który upłynął pod znakiem poezji. Wśród autorów wydanych w „serii skandynawskiej” znajdziemy kilku indywidualistów, których twórczość nie przystawała do obowiązujących tendencji, np. Pära […]

NAJLEPSZE W 2018 ROKU

NAJLEPSZE W 2018 ROKU

Tym razem nie obejdzie się bez przydługiego wstępu. Moje podsumowanie roku 2018 na tyle różni się od zeszłorocznego, a także od rankingów, jakie widzicie na stronach internetowych gazet i serwisów o kulturze, że jestem Wam winna kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze na koniec roku łagodnieję […]


książka roku 2018

Maciej Zaremba Bielawski „DOM Z DWIEMA WIEŻAMI”

Maciej Zaremba Bielawski „DOM Z DWIEMA WIEŻAMI”

CAŁY Z MILCZENIA

„Dom z dwiema wieżami” Macieja Zaremby Bielawskiego to książka, która wydaje się niemożliwa. Intymna autobiografia, ale z wyraźnym zachowaniem dystansu. Rzetelna historia Holocaustu i II wojny światowej, ale z osobistej perspektywy. Przede wszystkim chyba zaś próba znalezienia własnych korzeni w przekazywanym z pokolenia na pokolenie milczeniu.

 

Maciej Zaremba Bielawski - Dom z dwiema wieżami

źródło: szwedzkapolka

TEN, KTÓRYM BYŁEM

Wyjeżdżamy. Jestem Żydówką – tak brzmi komunikat, który w 1968 roku autor słyszy od matki. Te trzy słowa wywracają do góry nogami jego 17-letnie życie, które w nowej ojczyźnie – Szwecji z czasem zdoła sobie poukładać. Dziś jest tam przecież cenionym dziennikarzem i specjalistą od demaskowania szwedzkiego raju, m.in. dzięki książkom „Higieniści. Z dziejów eugeniki”, „Leśna mafia. Szwedzki thriller ekologiczny” czy „Polski hydraulik i inne opowieści ze Szwecji”.

W najnowszej bierze na warsztat swoje życie, a szczególnie dzieje własnych rodziców. Choć to bardzo osobista historia, autor opowiada ją zwykle w trzeciej osobie. Maciej w „Domu z dwiema wieżami” to rzadko ja, raczej chłopiec, którym byłem. Próbą zdystansowania się od tych wydarzeń jest też napisanie książki po szwedzku.

Wszystko to sprawia, że możemy odebrać ją nie tylko jako bardzo intymną, prywatną historię rodziny, ale i uniwersalną opowieść. O tym, jak kształtuje nas pochodzenie, jak wpływają na nas przemilczane w domu sprawy, jak skomplikowane losy mogą się kryć za małżeństwem dwojga najbliższych nam ludzi. Choć autor dedykuje ją swoim własnym dzieciom, pisze, że opowiada ją dla rodziców, o których teraz wie więcej, niż oni wiedzieli o sobie nawzajem.

 

Maciej Zaremba Bielawski - Dom z dwiema wieżami

źródło: szwedzkapolka

DWIE WIEŻE

Oprócz pochodzenia i wieku skrajnie różnią ich wojenne losy. Ona jako Żydówka cudem przeżywa dramat ciągłego strachu, poniżenia, zmian nazwiska, ukrywania się, ucieczek, getta. On jako polski oficer spędza wojnę w najspokojniejszym z możliwych miejsc – w niemieckim oflagu. Kim są rodzice Macieja Zaremby Bielawskiego?

O ojcu pisze Oskar, o matce – Lila, choć oboje zmieniają imiona. Oboje są też psychiatrami. Dom, jaki tworzą dla Macieja i jego braci, wspiera się jednak na dwóch różnych filarach, które umacnia zmowa milczenia mająca zapewnić synom spokój. W dyrektorskim apartamencie szpitala psychiatrycznego w Kościanie, który zajmują, nie mówi się o Izaaku Immerdauerze. To ojciec Lili, galicyjski sędzia, który już w międzywojniu w pozornie tolerancyjnym kraju musi mierzyć się z antysemityzmem. O tym, co w czasie niemieckiej okupacji przeżywa jego córka, matka Macieja, ona sama opowiada swojemu mężowi tylko raz.

Oskar Bielawski pochodzi z kresowej rodziny szlacheckiej i jest od niej o 30 lat starszy. Kiedy się poznają, jest już uznanym reformatorem polskiej psychiatrii i ma dwójkę dzieci w jej wieku. Decydując się na to trudne małżeństwo, nie wie, że za 20 lat jego żona i dzieci wskutek antysemickiej nagonki wyemigrują do Szwecji, a on, dobiegający osiemdziesiątki, zostanie w Polsce.

 

Maciej Zaremba Bielawski - Dom z dwiema wieżami

źródło: szwedzkapolka

KSIĄŻKA (NIE)MOŻLIWA

Maciej Zaremba nie rozlicza rodziców z ich wyborów, ale stara się je zrozumieć, by ostatecznie zrozumieć też samego siebie. Choć w „Domu z dwiema wieżami” nie brakuje lżejszych fragmentów o pierwszych miłościach czy pierwszych dżinsach, dla autora to chyba przede wszystkim forma autoterapii. Pisząc nieoczywistą książkę o antysemityzmie, który przez lata niszczył rodzinę Bielawskich na wiele wyrafinowanych sposobów, autor ma poczucie, że żyje dłużej niż naprawdę. To książka pełna empatii i czułości mimo całego tragizmu opisywanych wydarzeń i związanych z nimi traum. To także ważna rzecz o próbach zbudowania własnej tożsamości na gruzach zapomnienia o tym, kim się jest.

Maciejowi Zarembie udało się zatem dokonać rzeczy pozornie niemożliwej. Na 300 stronach zawarł niemal całość ludzkiego doświadczenia, które przypadło w udziale członkom jego rodziny i jemu samemu. „Dom z dwiema wieżami” to przy tym literacki majstersztyk, w którym styl podąża za charakterem opisywanych zdarzeń i skalą towarzyszących im emocji. Ta waha się zaś między grozą a ironią, wyrzutami sumienia a rozgrzeszeniem, młodzieńczą energią a dojrzałą autorefleksją, dostarczając nam niezapomnianych wrażeń czytelniczych.

„Dom z dwiema wieżami” jest także misterną układanką, w której z kolejnymi kartkami poznajemy znaczenie wcześniejszych wydarzeń. Wreszcie – pięknie zaprojektowanym przedmiotem, który z jednej strony odkłada się z żalem, ale z drugiej ze spokojem i pewnością, że nie ma w nim zbędnych słów.

 

Maciej Zaremba Bielawski, Dom z dwiema wieżami, przeł. Mariusz Kalinowski, proj. graf. Przemek Dębowski, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2018.

 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Karakter.