__gaTracker('send','pageview');

Wiktor Ericsson TRUSKAWKOWE DNI

Wiktor Ericsson, Truskawkowe dni (Jordgubbslandet), 2017.

GORZKIE TRUSKAWKI

Jak smakują truskawki, które jedni muszą w pocie czoła zbierać w obcym kraju, by drudzy mogli pić z nimi szampana? Ciekawej odpowiedzi na o pytanie udziela Wiktor Ericsson w całkiem udanym filmie „Truskawkowe dni”.

Film kręcono na półwyspie Listerlandet w regionie Blekinge. Możemy więc podziwiać typowy dla południowej Szwecji wiejski krajobraz pełen malowniczych pól i kolorowych domków. Widzimy też równoległą rzeczywistość: pole kempingowe, na którym mieszkają sezonowi pracownicy z Polski i Litwy. Przez kilka letnich tygodni lub miesięcy to tu toczy się całe ich życie: są rodzinne obiady, imprezy w kamperach i kłótnie pośród rozwieszonego prania. Poznajemy głównych bohaterów – małżeństwo Agnieszkę i Jana (Julia Kijowska i Przemysław Sadowski) oraz ich nastoletniego syna, Wojtka (Staszek Cywka, o którym ostatnio słyszeliśmy jako o odtwórcy głównej roli w „Królewiczu Olch” Kuby Czekaja).

Wojtek (Staszek Cywka) i Agnieszka (Julia Kijowska)

źródło: KVIFF

Wojtek nigdy wcześniej tutaj nie był. Zbieranie truskawek to niejedyna rzecz, która przydarzy mu się tego lata po raz pierwszy. Chłopak zakochuje się w Anneli (Nelly Axelsson), córce właściciela gospodarstwa. Młodzi bohaterowie jako jedyni w filmie nie patrzą na siebie przez pryzmat stereotypów, ale poznają się takimi, jacy naprawdę są. Wiktor Ericsson z dużą wrażliwością pokazuje dojrzewanie Wojtka, początkowo zależnego od innych, a w końcówce gotowego do podejmowania odważnych decyzji. Reżyser jest też autorem chyba najbardziej zmysłowej sceny lekcji języka polskiego i szwedzkiego. Jednak miłość, która dla nastoletnich bohaterów powinna być piękna i prosta, napotyka przeszkody niewiele różniące się od tych z czasów Romea i Julii. Czy ich uczucie ma szanse przetrwać?

Wojtek (Staszek Cywka) i Anneli (Nelly Axelsson)

źródło: metro.se

Wojtek i Anneli należą do dwóch światów, których kontrast widzimy w kolejnych scenach „Truskawkowych dni”. Polaków i Szwedów dzielą nie tylko bariery językowe i społeczne, ale przede wszystkim mur wzajemnych uprzedzeń. Ich relacji nie poprawiają sytuacje, w których te przekonania zdają się potwierdzać. Pozornie dobroduszni Szwedzi okazują się nie być wcale szlachetni, kiedy trzeba wezwać lekarza do matki Wojtka, która zasłabła w czasie pracy. Wśród Polaków uchodzących za solidnych robotników są natomiast i tacy, którym zapłata za ciężką, ale uczciwą pracę nie wystarcza i uciekają się do kradzieży. A może Polak-złodziej i dbający tylko o własny interes Szwed to kolejny, powielany przez reżysera stereotyp?

„Truskawkowe dni” to ciekawe połączenie subtelnej historii o młodzieńczej miłości z realistycznym niemal dokumentem o sezonowych pracownikach w Szwecji. Oprócz zawodowych aktorów na ekranie pojawili się też prawdziwi zbieracze truskawek, których gra pozostawia wiele do życzenia, ale nadaje filmowi walor wiarygodności. Znakomita jest za to kreacja Staszka Cywki, zaledwie 17-letniego aktora, przed którym rysuje się wspaniała przyszłość. Film broni się naturalnością w ukazywaniu relacji między bohaterami i ich codziennego życia w kraju pełnym słodkich truskawek i gorzkich nierówności.