__gaTracker('send','pageview');

LAGOM vs LAGOM

Lola A. Åkerström, Lagom. Szwedzki sekret dobrego życia, Marginesy, Warszawa 2017.
Linnea Dunne, Lagom. Szwedzka sztuka życia, Burda Publishing Polska sp. z o. o., Warszawa 2017.

Lagom

Miałam kilka pomysłów na tytuł tego tekstu.
Ile lagom jest w „Lagom”? (Tylko czy lagom da się policzyć albo zmierzyć…?)
Czar par (Efektowne, ale przekłamane, bo tego czaru nie ma zbyt wiele…)
Które „Lagom” mnie bardziej denerwuje? (To nie brzmi profesjonalnie…)
W myśl idei lagom w końcu postawiłam na umiar i tytuł, którego moim zdaniem nie jest ani za dużo, ani za mało, tylko w sam raz. Zobaczcie sami, co się pod nim kryje.

LAGOM VS LAGOM

Dwie niedawno wydane publikacje o lagom niestety zostały napisane w formie poradników, za którymi z zasady nie przepadam. Podtytuły („Szwedzka sztuka życia”, „Szwedzki sekret dobrego życia”) i sposób wydania książek (podobny do wydawnictw o duńskim hygge) uprzedziły mnie, czego mogę się spodziewać. Nie liczyłam przecież na nie wiadomo jak głęboką analizę lagom w szwedzkiej kulturze. Nie sądziłam jednak, że poradnikowy ton może ją tak bardzo przysłonić.

Odnoszę wrażenie, że stało się to zwłaszcza w przypadku książki Loli A. Åkerström. Podobał mi się jej początek, w którym autorka pisze o samym słowie lagom, podając jego etymologię i przykłady użycia w języku szwedzkim wraz z tłumaczeniem i krótkim wyjaśnieniem, np. Maten är lagom saltad – „Jedzenie jest odpowiednio posolone” czy Min lägenhet är lagom –„Moje mieszkanie jest dla mnie odpowiednie”. Prosto, jasno i konkretnie. Wiadomo już o co chodzi z tym lagom. Na dobrą sprawę na tym książka mogłaby się skończyć.

Lola A. Åkerström - Lagom

Niestety przez kolejne niemal 200 stron autorka zaprzęga biedne lagom do wyłożenia nam „sekretu dobrego życia”, który do tego według niej ma być szwedzki. Oczywiste zasady funkcjonowania w dzisiejszym świecie, do odkrycia których każdemu wystarczy odrobina zdrowego rozsądku czy empatii, Åkerström przedstawia jako tajemne prawdy opatentowane przez mieszkańców jednego kraju. Uprawiaj sport, odżywiaj się racjonalnie, bądź asertywny, dbaj o środowisko, spłacaj długi, wyrzucaj niepotrzebne rzeczy – do takich truizmów można sprowadzić zawarte w książce „szwedzkie sekrety”. „Niewykluczone, że kilka razy upadniemy, ale najważniejsze to znów wstać i ruszyć przed siebie” – przy fragmentach o takim stężeniu banału przecierałam oczy i zastanawiałam się, czy aby nie czytam książki Paulo Coehlo.

Gdyby tego było mało, bardzo razi mnie nieporadny, nieadekwatny do przedstawianej tematyki styl autorki. Czy mówienie kwiecistym językiem o pojęciu związanym z umiarem i harmonią nie ociera się o śmieszność? („Jak więc mamy żeglować po mrocznych wodach własnej przyjemności, wciąż poruszanych prądem grupy?”; „Lagom zasiewa ziarnka zadowolenia i chce, by wykiełkowały z nich pąki radości i satysfakcji”). Irytujące są też personifikacje tytułowego pojęcia: lagom co rusz czegoś „pożąda” lub „wymaga”, lagom coś „uważa” czy „woli”, raz lagom nawet „umiera ze wstydu”! Åkerström lubi też cytować wypowiedzi naukowców i specjalistów z różnych dziedzin, którzy nie mówią jednak wiele odkrywczego. Niczego nie wnoszą także nadużywane przez autorkę, wyróżnione z tekstu przysłowia, których część nawet nie jest szwedzka! („Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”, „Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu” czy moje ulubione – akurat szwedzkie – „Trzeba jeść, inaczej się umiera”).

Loli A. Åkerström zwyczajnie brakuje umiaru, co dla autorki książki o lagom powinno być priorytetem. Jej książka jest pełna banałów, przegadana, a przez to po prostu nudna. Nie ratuje jej nawet szata graficzna – na pierwszy rzut oka całkiem przyjemna. Rozczarowuje jednak dobór fotografii, nierzadko źle wykadrowanych, wciśniętych gdzieś na siłę, by zapełnić pustą przestrzeń na stronie (do dziś nie wiem, co robi koszyk z pisankami przy rozdziale o oszczędzaniu…).

Na pochwałę zasługuje za to sposób wydania książki Linnei Dunne. „Lagom. Szwedzka sztuka życia”, choć powiela estetykę znaną z tego typu publikacji, jest po prostu urocza. Ilustracje Naomi Wilkinson są naprawdę ujmujące, a co najważniejsze, stanowią integralną część książki, jak w dobrze pomyślanych wydawnictwach dla dzieci.

Linnea Dunne - Lagom

„Lagom” Linnei Dunne nie tylko miło się ogląda, ale i dobrze czyta. Autorka pisze „na luzie”, często wplatając osobiste wspomnienia i anegdoty, które angażują emocje czytelnika i przydają idei lagom wiarygodności. Dunne nie przemawia do nas z pozycji wyroczni i nie robi z lagom religii. Jej styl jest lekki, a miejscami nawet zabawny – tu i ówdzie dało się wyczuć jakiś cień ironii czy kpiny ze szwedzkich zwyczajów i przekonań („Żadne jedzenie nie jest dla fredagsmys zbyt proste czy zbyt kupne, żaden serial nie jest zbyt płytki”; „Z punktu widzenia dorosłych Szwedów największą tajemnicą tego świata jest to, że dzieci za granicą jedzą tylko kanapki i chrupki, a potem mają energię do nauki”). W porównaniu z „Lagom” Åkerström, w książce Dunne znajdzie się też sporo samej Szwecji. Osoba, która dopiero chce się zaznajomić ze szwedzką kulturą, na pewno znajdzie tu przystępne wyjaśnienie wielu kluczowych pojęć. Bardziej zaawansowani też powinni trafić na jakąś ciekawostkę lub nieznaną statystykę.

Z „Lagom” Linnei Dunne nie byłoby wcale źle, gdyby autorka nie postanowiła jednak poduczyć nas „szwedzkiej sztuki życia”. Książka niestety nie jest wolna od rad w rodzaju „wychodź z pracy punktualnie”, „odśwież swoją szafę” czy „zacznij robić na drutach”. Mam wrażenie, że autorka skupia się bardziej na skali mikro – na szczęście nie dzieli się ogólnymi życiowymi mądrościami, tylko proponuje konkretne rozwiązania, co nie oznacza, że nie bywają one śmieszne („Przymocuj kabel, który cię irytuje”; „A może spróbujesz posadzić ziemniaki w wiaderku?”). Co gorsza, autorka zamieszcza w książce przepisy kulinarne, których miejsce jest moim zdaniem wyłącznie w książkach kucharskich. Publikacja jest jednak tak skonstruowana, by można było w każdej chwili ją odłożyć, a potem zacząć od nowa. Pojedynczy rozdział rzadko wykracza poza jedną albo dwie sąsiadujące ze sobą strony, które da się bezkarnie pominąć. Ja nie przebrnęłam np. przez przepis na tort bezowy z truskawkami, którego nie mam najmniejszego zamiaru upiec.

Czy każde kolejne „Lagom” będzie coraz mniej lagom? Książka Linnei Dunne ukazała się wcześniej i ją przeczytałam jako pierwszą. Na początku wcale mnie nie zachwyciła, ale w starciu z „Lagom” Loli A. Åkerström zdecydowanie wygrywa. Nie zamierzam się jednak przekonywać, czy „prawem lagom rzeczywiście rządzi chronologia. W tej kwestii zastosuję się do rady köpstopp (nie kupować nic nowego przez określony czas) i daruję sobie i Wam spotkanie z kolejnym tworem, który już wkrótce będzie się na nas czaił na księgarnianych półkach.

Anna Brones - Żyj lagom

źródło: empik.com